Wizyta w Waitrose – wina z marketu z UK

Udostępnij ten post

Krótki citybreak w Londynie czy też innym mieście na Wyspach, gdzie są ciągle jeszcze relatywnie tanie loty to przyjemna perspektywa. Majówka już za nami, ale Boże Ciało już niedługo, więc pewnie znajdą się osoby, które mają zaplanowany wyjazd właśnie w te rejony. Ja przed chwilą wróciłem z Londynu i udałem sę do Waitrose skuszony kolumną Decantera „Weekday wines”, która opisuje wina z marketów. Co wypatrzyłem, w jakich cenach i czy mi smakowało przeczytacie poniżej.

Waitrose (a właściwie Waitrose&Partners) to jedna z najstarszych sieci handlowych (otwarcie pierwszego sklepu datowane jest na 1904 rok) w Wielkiej Brytanii. Posiada około 340 placówek na terenie całego kraju. Z mojego doświadczenia Waitrose może jest niewiele droższy niż M&S, Tesco czy Sainsbury’s ale reprezentuje absolutnie wyższy poziom pod każdym względem. Produkty spożywcze są dużo lepszej jakości, w sklepach jest czyściej a i wybór win dużo szerszy. Powiem więcej – znajdziecie czasem nawet pieczywo, które nie jest wato-tekturą! Generalnie wszystko jest lepsze. Ja tym razem miałem to szczęście, że właśnie market tej sieci mieścił się dwie przecznice od hotelu w którym mieszkałem. Udałem się zatem na winne (i nie tylko) zakupy do Waitrose!

Waitrose&Partners English Dry White 2025, Denbies (Waitrose, 10,25 GBP)

Gdy tylko zobaczyłem spokojne angielskie białe wino to od razu włożyłem je do koszyka – trzeba spróbować! Oczekiwałem, komercyjnego, świeżego blendu. Waitrose reklamuje je tak – „This is a brilliant choice for picnics, parties or simply enjoy served chilled all on its own”. Więc wiadomo z czym się będziemy mierzyć.

Jaśniutki platynowy kolor. Nos jest bardzo świeży. Znajdziemy cytrusy – pomelo, biełego grejpfruta, mandarynki plus trochę trawy i marakuji. Zapach nie jest bardzo intensywny, ale stara się być modny. Wysoka kwasowość atakuje z pierwszym  łykiem. Wino jest proste, świeże, lecz dosyć płaskie. Czujemy może trochę szczypiącej skórki z cytrusów i zielonego jabłka. Taki cydr bez gazu. Ma jakąś równowagę, ale generalnie to tylko summer sipper z 11% alkoholu – co jest akurat plusem.  Nie warte jednak 10 GBP. 83/100  

Southern Clays Reserve Sauvignon Blanc Marlborough 2024, Villa Maria (Waitrose, 11,50 GBP)

Wyższa etykieta sauvignon z Marlborough od dużego producenta posiadającego działki w różnych częściach Nowej Zelandii. Różnie oceniałem w przeszłości wina z tej winnicy, jednak przy sauvignon z Marlborough nigdy nie było wtopy. A że do tego była promka – przecena z 15,50 na 11,50 GBP to nie wahałem się ani chwili.

Jaśniutki bardzo platynowy kolor – classic.  Zapach jest bardzo stylowy. Z początku mamy atak marakui, mandarynki, dużej ilości owoców pestkowych – brzoskwini i moreli, które fajnie rządzą. Potem mamy szparagi i liście pomidora. Nos jest mocny, głęboki i bardzo przyjemny. Kwasowość jest wysoka. Pojawia się zielone jabłko, limonka, cytryna, pomelo, biały grejpfrut. Gorzkawa skórka z grejpfruta w średniej (+) końcówce. Bardzo orzeźwiające, ale poważne,  świetnie zrobione sauvignon blanc. Jest równowaga, nie ma  tej nachalnej aromatyczności, a jest raczej koncentracja na owocu. Świetne. Cena w Polsce to pewnie około 130 PLN. 91/100

Galway Vintage Shiraz Barossa 2023, Yalumba (Waitrose, 10,50 GBP)

Yalumba to najstarsza, założona w 1849 roku rodzinna winnica w Australii. Ta pochodząca z serca dolina Barossa firma nie tylko specjalizuje się w Shirazie, ale ich oczkiem w głowie jest grenache i viognier. Podczas pandemii mieliśmy okazję wziąć udział w fantastycznej degustacji on-line ich win i od tego czasu mamy tego producenta na radarze. Grona na to wino zbierane było z różnych działek w Barossa. Dojrzewało ono bardzo krótko w dębowych beczkach. Wino było w promocyjnej cenie 10,50 GBP – przecenione z 14,00.

Ciemno purpurowy kolor klasyczny dla shiraza, ładny. W zapachu są owoce leśne, bardzo dojrzałe maliny, trochę ciemnej truskawki. Jest świeżo, lekko i z nutką tytoniu. W ustach kwasowość jest zaskakująco wysoka i odświeżająca. Tanina. co akurat nie wywołało mojego zdziwienia, jest młoda i mocno szczypiąca. Mamy dużo ciemnego owocu – śliwki jeżyny, jakaś jagoda. Średni (+) finisz z lekką przyprawowością.  Nie zachwyca, jest trochę ciosane i proste, choć oczywiście w stylu.  86/100

Opis win Yalumba z pandemicznej degustacji przeczytacie w poniższym tekście Roberta

Pinot Noir Tasmania 2024, Strelley Farm Estate (Waitrose, 15 GBP)

Strelley Farm to jedna z najnowszych tasmańskich marek a także jedna z największych winnic na wyspie – 36 ha. Oprócz win spokojnych produkują również musiaki. Grona pinota były winifikowane z każdej parceli oddzielnie a wina dojrzewały we francuskim dębie (20% nowym), przez 10 miesięcy. Następnie wino było blendowane i butelkowane.

Malinowo truskawkowy kolor. Czysty i ładny. Zapach jest dymno-malinowo-truskawkowy. Z przewagą przesmażonej truskawki. Ostrawy, trochę pieprzny, ale nie daje dużo przyjemności. Usta z wysokim kwasem i całkiem fajnie dojrzałym truskawym owocem z malinowym dodatkiem. Tanina jest lekka i miałka. Jest też nuta spalonego drewna z ogniska, jakaś goryczka. Średnia końcówka. Nie wykorzystany potencjał. Słabo tu wszystko pasuje – za ostro, za mało równowagi i nie za te pieniądze.  85/100

W Wielkiej Brytanii bardzo popularny jest surowy, wędzony na zimno łupacz. Bardzo delikatna ryba, podobna w smaku i konsystencji do dorsza. Anglicy wykorzystują ją w zapiekankach, zupach, pajach (pies). Można też zastosować łupacza w risotto, daniach z sypkim ryżem, curry itp. Ponieważ tekiej ryby nie dostaniemy w polsce a w pokoju mieliśmy małą kuchnię zdecydowaliśmy się kupić łupacza w Waitrose i usmazyc go na patelni. Delikatny sos zrobiliśmy z masła, białego wina (English White) oraz soku z limonki.

Wyszło naprawdę pysznie. Żałujemy że nie kupiliśmy kilku zgrzewek tej ryby do Warszawy. No cóż mądry Polak po szkodzie. Do Łupacza z limonką oczywiście nalaliśmy sobie kieliszek sauvignon od Villa Maria i to był również sukces. Świetny lunch pomiędzy zaplanowanymi wcześniej londyńskimi atrakcjami.

Niestety, nie wszystko co złapałem sprostało moim oczekiwanion, choć pomysły na wina cieżko dostępne w polsce były moim zdaniem dobre. Nastepnym razem postawię na Amerykę Południową – zobaczymy czy będzie lepiej, bo że taniej to raczej na pewno! Już za chwilkę znajdziecie też suplement do dzisiejszego odcinka – jak kupić w Waitrose niezły lunch bez gotowania i dobre do tego wino i nie zbankrutować!

Do następnego!

W.

Zobacz więcej naszych podróży