Włoskie martkety – ratunek w późnej sytuacji
Dziś krótki turystyczny wpis, zainspirowany wieloma poźnopopołudniowymi przyjazdami do włoskich miast, czy też w ogóle do docelowego miejsca we Włoszech. Ledwo żeście się wypakowali, a już wszystko dookoła zamknięte oprócz jednego lokalnego marketu czy też sklepu spożywczego pani Francesci czy też pana Giuseppe. Co zrobić żeby zaspokoić głód po podróży i kupić w miarę rozsądne wino za drobne pieniądze – o tym jest dzisiejszy odcinek.
Nawet małe włoskie markety (PAM local, Carrefour Express, Conad City oraz wiele innych) maja prawie zawsze ladę z produktami na wagę. Wędliny i sery są więc zawsze na miejscu. Oczywiście w swojej podstawowej wąskiej ofercie, ale będzie pewnie Parma, a do niej ze trzy inne sezonowane szynki – czy to Toscana (bardziej słona) czy San Daniele (trochę słodsza) czy też po prostu Prosciutto Stagionato. Znajdziecie też ze kilka salami i często też wołową Bresaolę. A więc, jeśli jecie mięso, to nie ma nic lepszego niż zestaw 2-3 wędlin, listki rukoli (też będą w lodówce) i do tego wiórki parmezanu oraz kropla oliwy. Oczywiście takie talerze dostaniecie w prawie każdej knajpie, ale jeśli chcecie zaoszczędzić, albo jest już rzeczywiście późno, to jest to pomysł idealny.
Dla osób nie jedzących mięsa polecam za to burratę – z tą samą rukolą i oliwą też będzie znakomita.

Winny wybór we włoskich marketach
Nawet te maluchy mają często sensowne wina. W ogóle dziś we Włoszech jest trend i to nawet wśród szanowanych producentów, żeby być w supermarketach. Rynek jest ciężki, wino trzeba sprzedawać, a te sklepy wielkopowierzchniowe dziś są naprawdę jak wielkie winne delikatesy – można szaleć za rozsądne pieniądze. W Carrefour Expersie w Padwie znalazłem Rosso di Montalcino od Tenuta Frigialli za 13,90 EUR za które u nich na miejscu 10 lat temu płaciłem 13! Tedeschi, którego wczoraj odwiedziłem (relacja wkrótce), też negocjuje właśnie z marketami. Nie ma więc co się bać i można sięgać nawet po niższą półkę.
Gdy właśnie kupowaliśmy sobie taką wędlinową kolację, to wziąłem dwa bezpieczne strzały. Po pierwsze Custoza – tania apelacja win białych z południowego wschodu Gardy. Blend lokalnych szczepów – świeżość, neutralność i prostota. Idealne na upał i właśnie do zimnych dań i sałat. A po drugie Valpolicella Ripasso. Jeśli mamy wydać na czerwień mniej niż 10 EUR i chcieć czegoś choć trochę więcej niż prosty owoc to możecie w ciemno iść w tę stronę. Na dwie butelki wydałem równo 11 EUR (łącznie!) i były to dobrze wydane pieniądze. Przy takich wyborach we włoskim markecie nie musicie sprawdzać recenzji ani na Enostradzie ani na innym konkurencyjnym portalu – powinno być dobrze.
Zdegustowane wina
Corte Bogonella Custoza DOC 2025, Cantina di Custoza 3.50 EUR


Jaśniutki, klasyczny kolor. Zapach jest przyjemnie okrąglejszy, trochę kwiatowy (jaśmin), z dominującym jabłkiem i melonem. Usta o średnim kwasie, ale bardzo świeże, lekkie i zwarte. Jabłko, cytryna, niedojrzała gruszka plus średni finisz. To jest takie klasyczne bianco. Sprawdzi się do wszystkiego – 3.50? No brainer. 85/100
Le Poesie degli Alberi Valpolicella Ripasso DOC 2022, Cottini 7.5 EUR


Super czysty rubinowy kolor – piękny. W nosie znajdziemy dużo dojrzałych wiśni, czereśni i czerwonych śliwek. Leciutka nuta dymna, a potem już wchodzi ciemna śliwka. Zapach jest naprawdę intensywny i dobry. Kwasowość jest średnia, ale jakoś to się spina z drobną taniną i dojrzałym owocem. Mamy równowagę. Wino jest bardzo przystępne i niezbyt skomplikowane, choć akurat końcówka jest całkiem długa. Jako wstęp do kategorii ripasso bardzo to udana butelka. 87/100
W naszym połączeniu dla mnie lepiej wypadło Ripasso, ale Custoza też się sprawdziła swoją świeżością. Jak widzicie włoskie markety oferują, ceny i jakość produktów słabo osiągalne w Polsce. Korzystajcie z nich nie tylko jako ostatnia deska ratunku, ale też jako zaopatrzenie na elegantszą kolację!
Salute!
W.
