Wagram na salonach, czyli koniec dyktatu Wachau i Kamptal
Przez lata moja perspektywa na wina z Dolnej Austrii miała dość sztywno wytyczone punkty orientacyjne. Gdy szukałem mineralności i chłodu instynktownie spoglądałem w stronę stromych tarasów Wachau; gdy zależało mi na winach bardziej pełnych – wybierałem Kamptal lub Kremstal. Wagram w tym tradycyjnym układzie sił przez długi czas pozostawał u mnie w cieniu bardziej popularnych sąsiadów, postrzegałem je (przyznam, że nieco stereotypowo) jako źródło niezwykle przyjaznych, ale jednak prostszych interpretacji grüner veltlinera. Tegoroczna Summa w Magrè ostatecznie ten stary porządek zdezaktualizowała. Próbowane tam wina od Karla Fritscha dobitnie pokazały mi, że czas na przewartościowanie tego układu sił.
Karl Fritsch, tradycja na nowo ułożona
Karl Fritsch zarządza dzisiaj 30-hektarowym gospodarstwem i w regionie uchodzi za jednego z najważniejszych innowatorów oraz mentorów dla innych winiarzy. Wydaje mi się, że kluczem do zrozumienia jego filozofii jest mocne zakotwiczenie w biodynamice. W jego wydaniu nie ma w tym ani grama pustego marketingu – Karl był biodynamikiem nim stało się to modne. Co więcej należy od do stowarzyszenia respekt-BIODYN, którego reguły są nawet bardziej surowe niż certyfikacja Demeter. Co jednak istotne, jego wina są absolutnie czyste w wyrazie, ta metoda uprawy nie stanowi więc usprawiedliwienia dla produkcji win freakowych, ale pozwala uwypuklić to, co Wagram ma najlepsze – bogactwo owocu z lessowej gleby.
Dwie trzecie winnic Karla zajmują odmiany białe – ze zrozumiałym naciskiem na grüner veltlinera i rieslinga, ale też z istotnym udziałem lokalnej specjalności, a więc roter veltlinera. Pozostała jedna trzecia to wina czerwone, na czele z pinot noir.


O randze winiarni najlepiej świadczy też fakt, że w pierwszym rzucie winiarzy z Wagram została przyjęta do elitarnego stowarzyszenia Traditionsweingüter Österreich (ÖTW). Kilka razy podczas degustacji poświęconych winom od ÖTW próbowałem topowych etykiet Karla, ale nie miałem dotąd okazji, aby przejść szeroko przez jego portfolio. Na Summie nadrobiłem te zaległości.
Geologia i klimat, czyli dlaczego Wagram gra inaczej
Główna różnica między Wagram a słynnymi sąsiadami kryje się pod ziemią – to królestwo lessu. O ile takie podłoże znajdziemy też w Kremstal, Kamptal czy nawet gdzieniegdzie w Wachau, to nigdzie nie jest ono aż taką dominantą. Żółty, pylasty osad lodowcowy tworzy tu gigantyczne, głębokie nawet na kilkanaście metrów warstwy. Less doskonale akumuluje wodę i składniki mineralne, co chroni krzewy przed suszą. W kieliszku przekłada się to na zupełnie inną strukturę niż u sąsiadów – wina z Wagram są zazwyczaj bardziej kremowe, krągłe, pełniejsze i mają charakterystyczny, korzenny sznyt, podczas gdy twarda skała z Wachau czy Kamptal daje ekspresję bardziej surową, napiętą i czysto mineralną.



Klimatycznie Wagram również ma swoją specyfikę. Region mocno otwiera się na ciepłe, panońskie masy powietrza ze wschodu, co zapewnia stabilne warunki i pozwala owocom na optymalne, spokojne dojrzewanie. Dla odmiany w Kamptal czy Kremstal kluczową rolę odgrywają chłodne wiatry z północy (z rejonu Waldviertel), które przynoszą potężne amplitudy temperatur między dniem a nocą – stąd tamtejsza, wręcz chłodna kwasowość. Wagram, dzięki akumulującemu ciepło lessowi i łagodniejszemu mikroklimatowi, rodzi wina o niższej, bardziej zintegrowanej kwasowości, ale za to o potężniejszym ciele i strukturze.
Notki win
- Fritsch Roter Veltliner Wagram 2025 (90/100): Lokalna specjalność. Kremowe, pełne owocu, z wyraźną mandarynką, przyprawami korzennymi, pieprzem i cynamonem; pije się niezwykle przyjemnie.
- Fritsch Ried Steinberg Roter Veltliner Wagram 1ÖTW 2023 (92/100): Ta sama odmiana, ale z pojedynczego siedliska klasy Erste Lage, na którym less przykryty jest warstwą osadowych piasków i żwirów. Wino dojrzewało 18 miesięcy na osadzie. W zapachu brzoskwinia i biały pieprz, w ustach kremowość, świetne ciało i piękny, długi posmak oraz mega energia.
- Fritsch Grüner Veltliner Wagram 2025 (89/100): Już w tym podstawowym grünerze czuć klasę winiarza. Egzotyczne owoce, skórka cytryny, spora koncentracja, a do tego wysoka kwasowość. W końcówce uderzająca świeżość i czystość.
- Fritsch Ried Steinberg Roter Veltliner Wagram 1ÖTW 2024 (92/100): Dojrzewanie w stali, na osadzie przez 18 miesięcy. Wyraźnie pieprzne i przyprawowe, z potężnym ekstraktem, mocnym ciałem, pełnią jabłkowo-gruszkowego owoc i ostrym finiszem. Hedonistyczna przyjemność.
- Fritsch Ried Schlossberg Grüner Veltliner Wagram 1ÖTW 2024 (96/100): Dość płaska winnica położona na lessowym płaskowyżu. Dojrzewa w dużych beczkach. Piękne, z ciepłym owocem (brzoskwinia, morele), do tego pieprz, koncentracja, ale wciąż zaznaczona kwasowość. Ma w sobie to coś!
- Fritsch Ried Schlossberg Grüner Veltliner Wagram 1ÖTW 2021 (95/100): Chłodniejsze w wyrazie, mocno cytrynowe i pieprzne. Do tego pojawia się dymna redukcja i mineralny finisz. W ciemno trudno szukać tutaj lessowego ciężaru Wagram.
- Fritsch Ried Schlossberg Grüner Veltliner Wagram 1ÖTW 2014 (97/100): Próbowane z butelki magnum wino, które obezwładnia swoją klasą. Masełko, mnóstwo wosku, cytryna, dymne akcenty, ale przy tym wciąż niesamowicie świeże, z potężną ilością energetyzującego owocu – po prostu wielkie wino!
- Fritsch Ried Mordthal Riesling Wagram 1ÖTW 2024 (93/100): Winnica również dość płaska, w której less miesza się z piaskiem i żwirem naniesionym przez wylewający przed wiekami Dunaj. Znów dużo owocu (cytryny, ale i morele, brzoskwinie). W ustach czyste, mocne, z masywnym ciałem, ale też odpowiednio wysoką kwasowością. Do odłożenia na dekadę.
- Fritsch Ried Mordthal Riesling Wagram 1ÖTW 2021(94/100): Podobne w wyrazie, znów dużo cytrusów ale zaczynają się ujawniać również elementy, które kocham w dojrzewających rieslingach – wosk, masełko, miód. Wino żywe i radosne, świetnie łączy masę i słodycz owocu z odmianowym kwasem.
- Fritsch Ried Mordthal Riesling Wagram 1ÖTW 2016 (95/100): Owoc wciąż mocny (brzoskwinia, mandarynka, cytrusy), ale obok nich wyraźny miód i wosk. Wciąż młode, pełne wibrującej energii, świetnie zbudowane, sprężyste i bardzo długie.
- Fritsch Pinot Noir Wagram 2024 (90/100): Dojrzewa w dużych beczkach przez 16-18 miesięcy. Lekkie i chrupkie, z niemal pomarańczowym owocem i wyraźnie pieprzno-ziołową końcówką.
- Fritsch Pinot Noir P Wagram 2022 (93/100): Tutaj wino spędziło 20 miesięcy w tonneaux, a powstaje z owoców z 40-letnich krzewów. Bardziej eleganckie, smakuje żurawiną, skórką pomarańczową, suszonym igliwiem. Kwasowość jest dobrze wyciągnięta, a garbniki przyjemnie żywe. Spora klasa i wyraźne spojrzenie w kierunku Burgundii.
- Fritsch Materia Prima 2022 (89/100): Krótko macerowany miks traminera i grüner veltlinera. Jedna czwarta wina spędza rok w betonowym jajku, pozostała część w 2000-litrowej używanej beczce. Mirabelka, agrest, kiszone cytryny i jaśmin stoją na pierwszym planie. Do tego mamy zioła, pieprz i gałkę muszkatołową. Ciekawe, ale jednak ma trochę za dużo tanin.
Punkty nie kłamią
Patrząc na chłodno na oceny, które wystawiłem winom Karla Fritscha – z kilkoma etykietami na pułapie 95–97 punktów – wiem, że nie był to efekt chwilowego zauroczenia atmosferą Summy. Te wina pokazały poziom, precyzję i głębię, które bez problemu wytrzymują konkurencję z najbardziej ikonicznymi i wciąż droższymi producentami z Wachau czy Kamptal. Wertykalne próby Ried Schlossberg oraz Ried Mordthal udowodniły mi coś jeszcze: less z Wagram wcale nie musi oznaczać ciężaru i leniwej kwasowości. W rękach Fritscha zamienia się on w krystaliczną energię i strukturalną esencję, która potrafi kapitalnie ewoluować przez dekady, zachowując przy tym swój unikalny, korzenny kręgosłup.
Jeśli Wasza pamięć smakowa wciąż szufladkuje Wagram jako źródło prostych, tarasowych bieli, zaryzykujcie i otwórzcie się szerzej na wina z regionu. Ryzyko jest właściwie tylko jedno – te butelki mogą bezlitośnie zweryfikować Waszą dotychczasową listę ulubieńców. Dokładnie tak, jak zrobiły to z moją.