Spotkanie po sąsiedzku… w Styrii. Z wizytą u Tamary Kögl
Czasami trzeba przejechać kilkaset kilometrów, żeby wreszcie znaleźć czas na spotkanie z ludźmi, których na co dzień ma się o rzut beretem. Do Tamary Kögl trafiliśmy właśnie dzięki naszym przyjaciołom Kasi i Grześkowi. Choć mieszkamy blisko siebie w Polsce, proza dnia codziennego potrafi skutecznie blokować kalendarze – łatwiej było nam skrzyknąć się na wakacyjnych szlakach i usiąść przy jednym stole w malowniczym Ratsch an der Weinstraße u Tamary.
Kiedy dotarliśmy na miejsce, od razu zrozumieliśmy, dlaczego to idealne miejsce na redefinicję pojęcia „czasu wolnego”. Jej tradycyjny Buschenschank leży w przepięknym miejscu (nawet jak na standardy z zasady malowniczej Styrii). Widok, jaki rozpościera się z tarasu, po prostu zapiera dech w piersiach – panorama na strome, soczyście zielone winnice z kieliszkiem chłodnego wina w dłoni i talerzem lokalnych przysmaków pozwala łatwo zapomnieć o całym świecie.
Od przypadku do winiarskiej awangardy
Sama historia tego miejsca ma w sobie sporo przekory i przypadku. Gospodarstwo leży wokół 350-letniego drewnianego domu, który dziadkowie Tamary kupili w latach 70. ubiegłego wieku bez żadnych ściśle winiarskich planów. Przez lata było to tradycyjne gospodarstwo ze zwierzętami i uprawą zbóż. Oczywiście rodzina uprawiała też winorośle (jak większość miejscowych), ale winogrona sprzedawano innym producentom.
Przełom nastąpił w 1993 roku. Winiarnia, do której miały trafić owoce, z powodu nadmiaru własnych zbiorów odmówiła ich przyjęcia. Ojciec Tamary został ze skrzynkami pełnymi owoców, ale zamiast załamywać ręce, pożyczył stalowy zbiornik i… stworzył wino, które zdobyło lokalną nagrodę. W ten sposób rodzina Köglów nieoczekiwanie weszła w świat winiarstwa.
Sama Tamara początkowo nie była desygnowana do przejęcia rodzinnego biznesu. Studiowała języki obce i ekonomię w Grazu, ale jednak stopniowo zdała sobie sprawę, że nie chce, aby praca rodziców poszła na marne. Ukończyła więc studia winiarskie w Leibniz, a potem odbyła praktyki u legendarnego Franza Hirtzbergera w Wachau i mając zaledwie 25 lat wzięła pełną odpowiedzialność za rodzinną winiarnię. Dziś razem z mamą prowadzi pensjonat i Buschenschank (Tamara zdobyła m.in. tytuł Heurigenwirtin des Jahres 2020), ale w winiarskiej piwnicy rządzi samodzielnie.
Bioróżnorodność i biodynamika
Tamara podsiada 10 ha winnic, położonych oczywiście jak to na Styrię przystało na wyjątkowo stromych zboczach dochodzących do 80% nachylenia. Oczywiście wymusza to ręczną pracę. Winiarka bardzo dba również o bioróżnorodność winnicy, na jej działkach znajdziemy niewielki las, staw i sad jabłkowy, a porządku z trawą pilnują owce. Od 2016 roku winnice są prowadzone ekologicznie, a 4 lata później Tamara uzyskała certyfikat Demeter – co w wyjątkowo wilgotnym klimacie Styrii jest świadectwem dużej odwagi.






Winiarskie portfolio Tamary podzielone jest na dwie linie. Pierwsza z nich to pozycje konwencjonalne, klasyczne, sprzedawane głównie w Buschenschanku. Druga to wina bardziej autorskie, idące w naturalną stronę. Do części z nich Tamara stosuje macerację owoców na skórkach, lubi bawić się w pet-naty (ma ich trzy etykiety), ale też odważnie podchodzi do mieszania win z różnych roczników czy długiego dojrzewania w beczkach na osadzie.
Taniec na beczkach
O jej bezpretensjonalności i niesamowitym podejściu do ludzi przekonaliśmy się zresztą na własnej skórze. Mimo że zawitaliśmy do niej w niedzielny wieczór – kiedy większość winiarzy po całym tygodniu marzy już tylko o świętym spokoju – Tamara przyjęła nas z otwartymi ramionami i była dla nas szalenie miła. Degustacja przeciągnęła się do późna i skończyliśmy ją głęboko po 22:00, będąc już ostatnimi gośćmi w Buschenschanku i schodząc do piwnicy na próbowanie win bezpośrednio z beczek.





Widok Tamary, która sięgała po próbki z niespożytą pasją (dosłownie skacząc po kolejnych beczkach z gracją osoby, która jak sama powiedziała robi to od dziecka), żeby pokazać nam swoje eksperymenty, pozostanie z nami na długo. Ta energia i radość idealnie pasują do jej win – żywych, pełnych charakteru, autentycznych.
Spróbowane wina
Wina od Tamary niestety nie są dostępne w Polsce. Degustacja win była bezpłatna. Podaję ceny win przy zakupie bezpośrednio w winiarni.
Przyjacielska i radosna atmosfera sprawiła, że tym razem nie rozbierałem win na czynniki pierwsze i nie oceniałem ich tak bardzo technicznie.





- Weingut Kögl Under Pressure Pet Nat 2024 (90/100, 21 €): Równa mieszanka welschrieslinga i weissburgundera to bardzo wytrawna, jabłkowo-gruszkowa wersja musiaka. Wino ma świetną kwasowość, dużo energii i przynosi totalne orzeźwienie.
- Weingut Kögl Forever Young Pet Nat 2023 (89/100, 21 €): Kolejny pet nat to głównie muskateller z 10% dodatkiem welschrieslinga, ale całość dojrzewała na osadzie aż 30 miesięcy. Już inne od poprzednika, bardziej ziołowe (pokrzywa, szałwia), z dodatkiem kiszonej cytryny i przyprawową końcówką.
- Weingut Kögl R.E.S.P.E.C.T Pet Nat 2024 (90/100, 21 €): Pet-natowe trio zamyka różowy pinot noir z delikatnym cukrem resztkowym (5 g). Jest kremowy, z nutami bardzo dojrzałych truskawek i malin, lekko śmietankowe, ale też z odpowiednią dawką kwasowości. Cukier dodaje mu też kremowej struktury.
- Weingut Kögl Kalkmergel Sauvignon Blanc 2024 (91/100, 25 €): Wino dojrzewało 12 miesięcy na osadzie. Jest bardzo ładnie zbudowane, nasycone owocem, dojrzałe. Mamy tu skórkę jabłkową, brzoskwinie i grejpfruta, solidne ciało i długi, słony finisz.
- Weingut Kögl Meirei Sauvignon Blanc 2022 (92/100, 35 €): To wino z pojedynczej działki, które fermentuje w 500-litrowych beczkach i dojrzewa tam przez 24 miesiące. Czujemy waniliowo-orzechowe akcenty dębowe, ale też dym, jabłka i melona. Wino jest bardzo eleganckie, dostojne, ale przy tym wyraźnie kwaskowe i przyprawowe. Duża klasa.
- Weingut Kögl Kalkmergel Grauburgunder 2023 (91/100, 25 €): Ze słodkim owocem spod znaku czerwonych jabłek, gruszek, ale i poziomek. Do tego mamy akcenty różane i ta słodycz przyjemnie miesza się z wysokim kwasem i mineralnym finiszem. Radosne w wyrazie, ale też mające drugie dno.
- Weingut Kögl Meirei Grauburgunder 2022 (90/100, 35 €): To znów wersja dojrzewająca w 500-litrowych beczkach i zupełnie inna od poprzednika. Owocu nie ma tutaj prawie wcale, za to dominują nuty dymne, przyprawowe i ziołowe. Na podniebieniu zjawiają się poobijane jabłka i gruszki, struktura jest niemal oleista, ale znów finisz słony i bardzo długi.
- Weingut Kögl Herrschaft Muskateller (91/100, 25 €): Mieszanka kilku roczników daje wino aromatyczne, kwiatowe, ale i ziołowe. Mi na pierwszym planie dominowała lawenda, w tle cytrynowa skórka i jabłka. Radosne, pełne energii, długie i soczyste.
- Weingut Kögl Grüner Silvaner Give & Take 2023 (90/100, 25 €): Chyba pierwszy spróbowany silvaner ze Styrii. Wino przeszło macerację karboniczną i prezentuje miękkie, mirabelkowa-brzoskwiniowe oblicze. Kwasowość jest tutaj umiarkowana, ale kremowe ciało i duży ładunek owocu dają hedonistyczną przyjemność.
- Weingut Kögl Mantis Sauvignon Blanc 2023 (92/100, 25 €): Fermentacji zostały poddane całe grona, bez ich odszypułkowania. Wino najpierw dojrzewało 3 miesięce na pełnym osadzie, a potem 36 miesięcy w beczkach. Piękny, rozłożysty zapach, z kwiatami, przyprawami, cytrusami i mango. Usta pięknie kremowe, esencjonalne, a przy tym świetnie kwaskowe i wciąż bardzo świeże.
- Weingut Kögl Unconditional Love 2024 (90/100): Muscat ottonel z delikatną maceracją. Kwiatowe, perfumowe, takie dość typowe dla muscata. W ustach dochodzi też herbaciana tanina, cytrynowa skórka i finisz pod dyktando grejpfruta i orientalnych przypraw.
Wizyta u Tamary Kögl to coś więcej niż tylko degustacja świetnych win. Siedząc w jej Buschenschanku, patrząc na jej winnice i słuchając opowieści, trudno nie ulec wrażeniu, że jej wina są dokładnie takie jak ona sama: barwne, pełne energii i głęboko zakorzenione w swoim siedlisku.