Caprera – redefiniowanie Abruzji
Szukając kolejnych niewielkich, naturalnych winiarzy z Abruzzo (opisywałem już Wam wizytę w Vini Controvento, z którego winnic widać było Adriatyk), zapuściliśmy się też głębiej w interior, tropiąc inne ekspresje trebbiano i montepulciano. Zresztą już kilka razy pisałem, że to właśnie za ten miks morza i gór pokochaliśmy Abruzję. Tym razem celem wycieczki była Azienda Caprera, którą zarządza dynamiczny młodzian Luca Paolo.
Vasche – unikalne zabytki
Wyprawa do Włoch we wrześniu ma ten minus, że wielu miejscach trwają już zbiory. Tak było w przypadku Caprery, więc wizyta niemal do ostatniej chwili wisiała na włosku. Na szczęście, ostatecznie Luca wygospodarował dla nas kilka chwil. Przy okazji chyba pierwszy raz byliśmy świadkami winobrania od absolutnej kuchni, obserwowaliśmy przelewanie moszczu do zbiorników fermentacyjnych, mogliśmy posłuchać melodii wina, które rozpoczęło fermentację dosłownie dzień temu czy nawet obserwować walkę ze szwankującą pneumatyczną prasą do wytłaczania owoców.






Luca nie dość, że biegał w centrum tego wszystkiego, to znalazł chwilę, żeby zabrać nas na krótki spacer i pokazać unikatowy miejscowy zabytek – vasche. To kamienny basen, który był niegdyś używany do wytłaczania moszczu bezpośrednio po zebraniu winogron z krzewów. Tajemnicą pozostaje jego wiek, ale badacze sugerują, że ten najlepiej zachowany w okolicy egzemplarz może pochodzić co najmniej z czasów średniowiecza. Sama zaś tradycja wytłaczania moszczu w vasche pochodzi nawet z czasów starożytnych. Tego typu obiekty były wówczas budowane niemal przy każdej większej winnicy. Miejscowi doszli bowiem do wniosku, że łatwiej jest transportować dalej do okolicznych wiosek już sam wytłoczony moszcz, niż całe kiście owoców.


Caprera – krótka historia projektu
Luca początkowo nie planował zajmować się wytwarzaniem wina. Studiował socjologię i planował swoją dalszą karierę, ale za sprawą zaprzyjaźnionego winiarza brał udział w zbiorach na Sycylii. Tam spróbował po raz pierwszy naturalnych win i przepadł w tym świecie. Szybko zdecydował, że winiarstwo jest tym, co chce robić w życiu i zwrócił baczniejsza uwagę na swoją rodzimą Abruzję (sam pochodzi z L’Aquili).
Wraz z przyjacielem Alfonso przez rok szukał miejsca, gdzie mógłbym zacząć swoją przygodę. W końcu w 2012 r. nieopodal miasteczka Vasca znaleźli niewielką, zaniedbaną winnicę i postanowili zacząć od jej wydzierżawienia. Początki nie były łatwe, miejscowi odnosili się do nich z rezerwą, bo produkcja wina w naturalny sposób wydawała się dla nich jakimś nowoczesnym wymysłem. Jednak stopniowo udało się im przełamać te lody, a areał ich winnic powiększał się powoli, ale regularnie. W 2014 roku przyjaciele zasadzili swoją pierwszą, własną winnicę (co ciekawe sadzonki montepulciano uzyskali abruzyjskiej legendy, Emidio Pepe). Kolejne nasadzenia miały miejsce dwa lata później, a w 2018 roku przyjaciele wypuścili na rynek pierwsze wina.







Dzisiaj chłopaki gospodarują na 4,5 ha podzielonych na dwie działki. Starsza, Caprera znajduje się bezpośrednio przy wybudowanej w 2020 r. winiarni i obejmuje 1,5 ha. Na 300-400 metrach, na gliniasto-marglowej, wapiennej glebie rośnie tutaj montepulciano, trebbiano i passerina. Winnica Fuedo położona jest bliżej masywu Gran Sasso i docelowo może się na niej znaleść 11 ha nasadzeń. Dzisiaj znajdziemy tutaj montepulciano i pecorino, ale jak zdradził nam Luca patrząc na globalne ocieplenie chłopaki myślą o nasadzeniu tutaj kilku odmian niekoniecznie typowych dla Abruzji. Obie działki ze względu na bliskość Apeninów są dość wietrzne, co pozytywnie wpływa na świeżość owoców i pozwala zmniejszyć presję chorób grzybowych.
Spróbowane wina
Do Włoch podróżowaliśmy na własny koszt, w degustacji wzięliśmy udział na zaproszenie producenta.
Z uwagi na małą produkcję oraz dużą popularność tych win, większość z nich było już niestety wyprzedanych, ale udało się nam spróbować też kilku próbek jeszcze ze stalowych zbiorników czy beczek. Te jeszcze dojrzewające i czekające na zabutelkowanie wina też zapowiadają się znakomicie.
Wina od Azienda Caprera niestety nie są dostępne w Polsce, a szkoda, bo to łakomy kąsek dla importerów naturalnych win.
Caprera Briccone Trebbiano d’Abruzzo 2024
Te butelkę spróbowaliśmy już po powrocie z urlopu. Mamy tutaj (zgodnie z nazwą) głównie trebbiano ale też dodatek 15% passeriny – reguły apelacyjne pozwalają na dodatek właśnie do 15% innych lokalnych odmian. Odmiany dojrzewają osobno w stali i cemencie, a do butelek wino trafia bez filtrowania.

Bardzo przyjemny, świeży, owocowy zapach spod znaku gruszek, słodkich jabłek, białych brzoskwiń, pigwy. Usta są świeże, radosne, o lekkim, ziołowo-siennych wypełnieniu z dodatkiem migdałów. Kwasowość jest przyjemnie zaznaczona, ale nie jakaś bardzo agresywna. Nieskomplikowane, smaczne, przyjemne wino z wyraźnie słonym finiszem. Dobre+ (88/100).
Caprera Vento e Sale Pecorino Abruzzo 2023
Jak wyjaśnił nam Luca, rocznik 2023 był bardzo deszczowy, przez co zbiory były ograniczone (chociaż i tak pecorino jest odmianą bardziej odporną na taką pogodę od trebbiano). Wino dojrzewa w stalowych zbiornikach.


Pachnie owocowo, słodkawo, gruszkami i brzoskwiniami, ale pojawiają się też chrupkie jabłka i świeże zioła. Usta są pięknie zbudowane, bo obok mocnej kwasowości mamy też świetne, lekko maślane ciało, a jakby tego było mało znów wyraźnie słoną końcówkę. Całość jest sprężysta, soczysta i przyjemnie świeża. Bardzo dobre (90/100).
Caprera Fortuna Trebbiano d’Abruzzo 2023
Tutaj mamy ponownie miks trebbiano i passeriny (15%). W przypadku trebbiano Luca używa zarówno jego wersji toskańskiej (większe owoce, cieńsza skórka), jak i abruzyjskiej. Owoce są zbierane w połowie września, a po spontanicznej fermentacji wino dojrzewa kilka miesięcy na osadzie.


Nietypowe oblicze trebbiano, bo jest to wino o mocno tropikalnym profilu (banana, brzoskwinie, mango), z wyraźnym dodatkiem nut maślano-śmietankowych i kwiatowych. Czuć wyraźny udział passeriny, która jest aromatycznym szczepem. Również w ustach wino ma spory ciężar, ale zachowuje typową dla win Luci sprężystość i soczystość. W smaku tropiki oddają pola bardziej typowym cytrusom i jabłkom. Bardzo dobre- (89/100).
Caprera Atto Cerasuolo d’Abruzzo 2024
To była próbka różowego montepulciano, który kończy swoje dojrzewanie w stalowym zbiorniku. Po zbiorach owoce tylko wyciśnięto i bez maceracji trafiły do fermentacji.

Fantastycznie świeże i chrupkie wino pełne nut czerwonych owoców (czereśnie i maliny), z dodatkiem wyraźnych nut kwiatowych. Na podniebieniu bardzo apetyczne, radosne, smakujące nawet bardziej brzoskwiniami niż wiśniami czy czereśniami. Do tego mamy mocną kwasowość i szczyptę zadziornych tanin. Jak ja lubię takie pełne życia wina. Bardzo dobre+ (91/100).
Caprera Le Vasche Montepulciano d’Abruzzo 2022
W przypadku tego czerwonego montepulciano owoce przed rozpoczęciem fermentacji nie były kruszone, a dojrzewanie ma miejsce w stalowych zbiornikach.

W porównaniu do poprzednich win, tutaj mamy wino bardziej esencjonalne, wyraźnie wiśniowe, ale też ziołowe – pachnie trochę jak włoskie ziołowe likiery amaro. Ale w ustach już bardziej nawiązuje do swoich braci, jest świeże, pełne owocu, który choć bardziej dojrzały, to zachowuje odpowiedni poziom kwasowości i soczystości. Dobre+ (88/100).
Caprera Le Vasche Montepulciano d’Abruzzo 2023
To też była próbka beczkowa, ale wino miało inny charakter od starszego o rok montepulciano.

Deszczowy rok daje o sobie znać, bo mamy wyraźną, wiśniową kwasowość i lżejszą strukturę. Mimo, iż alkohol jest wysoki (ponad 14%), to wino zachowuje świetną soczystość, a truskawkowo-malinowy owoc jest niezwykle zalotny. Bardzo dobre (90/100).
Luca to kolejny z przykładów (a odwiedziliśmy takich już naprawdę sporo), który pokazuje jak nowe pokolenie włoskich winiarzy redefiniuje dobrze znane odmiany i apelacje. Abruzja kojarzona do tej pory z anonimowymi bielami i beczkowymi czerwieniami ma dzięki nim szansę na pokazanie zupełnie innego, bardziej atrakcyjnego oblicza.