Summa 2026 – Wirtembergia i Ahr
W artykule Summa summarum wspominałem już, że selekcja winiarzy na tym festiwalu była tak znakomita, iż z czystym sumieniem mógłbym polecić Wam niemal każdego z nich. Aby jednak nadać tej relacji przejrzystą strukturę, postanowiłem pogrupować producentów, których wina najbardziej zapadły mi w pamięć, według krajów pochodzenia.
Dziś czas na butelki zza naszej zachodniej granicy. Z bólem serca – bo mowa o pozycjach wybitnych – pominę kilku producentów, o których wspominałem już nieraz: Clemensa Buscha, Wittmanna oraz Kühling-Gillot/Battenfeld-Spanier. Chcę, aby artykuł zachował optymalną objętość, dlatego skupię się wyłącznie na trzech winiarniach, z których winami zetknąłem się po raz pierwszy.
Opisane wina nie są jeszcze dostępne w Polsce. Na Summę podróżowałem na własny koszt, w samym festiwalu wziąłem udział na zaproszenie organizatora.
Weingut Idler (Wirtembergia)
Wirtembergia ma dla mnie coś z „zakazanego owocu”. Choć niemieckie winnice zjechaliśmy wzdłuż i wszerz, ten region wciąż pozostaje jedną z niewielu białych plam na naszej mapie osobistych podróży. Tym chętniej sięgam po butelki stamtąd – zwłaszcza gdy pochodzą z rąk producenta, który na 10 hektarach (w większości prowadzonych biodynamicznie) kilka kilometrów na wschód od Stuttgartu, praktykuje winiarstwo pełne charakteru i pasji.


Zacząłem od musiaka Idler Pinot Brut Nature (89/100), w którym mamy winifikowanego na biało spätburgundera, który na osadzie dojrzewał przez 40 miesięcy. Pachnie całkiem intensywnie owocowo, brzoskwiniami, cytrynami i morelami z wyraźnym dodatkiem nut drożdżowych. Usta soczyste, ze strzelistą kwasowością i wyraźnymi smakami chlebowo-dymnymi. Poważne, ale też z dobrą soczystością. Podstawowy riesling winiarza Idler Riesling 2025 (88/100) to podręcznikowy przykład „codziennego rieslinga” z cieplejszego siedliska. Jest młodzieńcze, świeże, pełne brzoskwiniowej radości i zakończone czystym, mineralnym finiszem. Idealny start.
Idler Riesling vom Bunten Mergel Strümpfelbach Riesling 2024 (91/100) to już wino gminne (Ortswein) i jak wskazuje nazwa dominującą w miasteczku Strümpfelbach glebą jest kolorowy margiel. Wino przez 10 miesięcy dojrzewa na osadzie, częściowo w dużych beczkach. Ma zdecydowanie więcej ciała i lepszą koncentrację od poprzednika, z owoców dominują cytryny, jabłka i gruszki, a finisz jest elektryczny, długi i mineralny. Spróbowałem też tej samej etykiety, ale o rok starszej – Idler Riesling vom Bunten Mergel Strümpfelbach Riesling 2023 (92/100). Ten dodatkowy rok w butelce zdziałał cuda. Wino zachowało swój owocowy nerw, ale wzbogaciło się o krystaliczną słoność i energię. W cenie około 12-14 € to wręcz nieprzyzwoicie dobra okazja..
Już z pojedynczej działki pochodzi za to Idler Nonnenberg Strümpfelbach Riesling 2023 (91/100). Znajdziemy tutaj stare, nawet 50-letnie krzewy rosnące na marglu i piaskowcu. Po 24-godzinnej maceracji i roku w 600-litrowych beczkach otrzymujemy wino złożone: cytrusy, kwiaty polne i morele walczą o uwagę z nutami zielonych orzechów i dymu. Jednak na ten moment jeszcze nieco niepoukładane, beczka wciąż zaznacza swoją obecność. Dałbym mu rok lub dwa w piwnicy, by odnalazło pełny balans.
Degustację bieli zakończyłem jeszcze inną odmianą – Idler Wetzstein Endersbach Chardonnay 2023 (92/100). Tylko fermentacja odbywa się w tonneaux, a potem wino dojrzewa na osadzie już stalowych zbiornikach. Użycie dębu jest świetne, wino pachnie dymem z ogniska, zapałkami, skórką z jabłek i cytryn. W ustach napięte, czyste, pięknie mineralne i wyraźnie słone. To chardonnay w modnym dzisiaj, redukcyjnym stylu, ale wykonany pierwszorzędnie.
Wirtembergia słynie też ze swoich lembergerów , jak lokalnie nazywany jest blaufränkisch. Jestem fanem austriackich wersji tej odmiany, więc z tym większa ciekawością spróbowałem dwóch wersji tego szczepu. Bardziej podstawowa wersja to Idler Strümpfelbach Lemberger 2023 (89/100), który dojrzewał w 300 i 500-litrowych beczkach przez około 12 miesięcy (1/3 nowego dębu). Beczka nie przesłania radosnego, wiśniowo-czereśniowego owocu, do którego dochodzą nuty pieprzne i ziemiste. Koncentracja jest na średnim poziomie, ale podoba mi się soczystość tego wina i ładnie już ugładzone, dość miękkie garbniki. Za to Idler Altenberg Strümpfelbach Lemberger 2023 (92/100) to już inna liga. Owoc pochodzą z ubogiej, piaszczystej gleby, która rodzi niewielkie, skoncentrowane grona. Wino przez 20 miesięcy dojrzewa w 600-litrowych beczkach. Jest nasycone, pełne wiśni, śliwek, przypraw korzennych i leśnej ściółki. Jednak przy tej swojej koncentracji nie ma się wrażenia, że wino jest zbyt pełne, za ciężkie. Na koniec mamy też solidną dawkę żywych, drapiących garbników.
Weingut Schnaitmann (Wirtembergia)
Rainer Schnaitmann to niemalże sąsiad Weingut Idler, ale też producent trochę bardziej znany, należący do VDP i oznaczany przez Falstaff jako 5-gwiazdkowa winiarnia. Posiada on 24 ha biodynamicznie prowadzone winnice na samych przedmieściach Stuttgartu i trochę dalej, w malowniczej dolinie Remstal.

Tu przegląd zacząłem od Schnaitmann Steinwiege Weissburgunder 2025 (91/100), który dojrzewał w beczkach (cześciowo nowych) i jak na podstawowe wino miał świetne nasycenie jabłkowym owocem, do tego mocne tony cytrusowe i ziołowy finisz. Znów świetna relacja jakości do ceny (12-13 €). Kolejny był Schnaitmann Steinwiege Sauvignon Blanc 2025 (91/100), który również dojrzewał w beczkach i prezentuje ciekawy, redukcyjny charakter. Mamy więc zapałki, dym i sól, sporo mineralności i jedynie w tle dyskretne tony cytrusów i kwaskowych jabłek – przypominało mi w wyrazie tak przeze mnie lubiane sauvignony ze Styrii.
Spróbowałem też dwóch rieslingów i to od razu z górnej półki. Lämmler to winnica klasy Grosse Lage, na której dominuje ciężka gleba, gips, margiel i piaskowiec, a nachylenie miejscami sięga 70 stopni. Schnaitmann Lämmler Riesling GG 2023 (92/100) dojrzewał na osadzie w dużych beczkach przez 18 miesięcy. Ma imponującą, strzelistą kwasowość, której towarzyszy też mocny owoc (cytryny, morele, brzoskwinie). Ciało jest dość szczupłe, ale wino ma świetny nerw i wibrująca energię. Dla odmiany Schnaitmann Riesling Reserve 2022 (93/100) powstaje z owoców z trzech działek klasy GG: Altenberg, Lämmler i Götzenberg, ale tutaj dojrzewania na osadzie trwa aż 36 miesięcy. Jest bardziej nasycony od poprzednika, kremowy czy nawet śmietankowy. Ale w ustach zaraz nadciąga tajfun potężnej kwasowości, która wymiata całe podniebienie, zostawiając pięknie mineralny, surowy, słony finisz. Świetne wino z olbrzymim potencjałem dojrzewania.


Nie zabrakło też dwóch lembergerów, też od razu z końca portfolio. Najpierw Schnaitmann Simonroth Lamberger 2023 (92/100), który powstaje z owoców z rożnych działek na winnicach klasy Ersten i Grossen Lagen. Owoce nie są pozbawiane szypułek, dojrzewanie odbywa się przez 24 miesiące w 300-litrowych beczkach, a do butelek wino trafia bez filtracji. Pachnie lasem, czereśniami, podsuszanymi wiśniami i żurawiną – mocno, owocowo, ale też elegancko. Usta pod dyktando ciemniejszych owoców (dojrzałe wiśnie i śliwki), posypanych pieprzem i suszonymi ziołami. Struktura jest przestrzenna, a finisz żywy, rasowy. Na koniec spróbowałem lembergera, który spokojnie mógłby stanąć w szranki z topowymi blaufränkischami z Burgenlandu. Schnaitmann Lämmler Lamberger GG 2023 (94/100) to też wino fermentujące na owocach z szypułkami, ale tutaj dojrzewanie w dębie jest krótsze, bo trwa 18 miesięcy. Owoc (śliwki, ciemne wiśnie i jeżyny) jest bardzo dojrzały, czuć wypływającą z niego słodycz, ale z drugiej strony kontruje ją wysoka kwasowość. Do tego mamy wyraźne nuty ziemiste, tymianek i rozmaryn, trochę kawy i wanilii oraz pestkowe garbniki w długim finiszu. Całość przy tym bogactwie materii zaskakująco lekka (12,5%) i żywa. Coś pięknego, a przy tym wino jest jeszcze młode, najlepsze dopiero przed nim.
Weingut Bertram-Baltes (Ahr)
Z Ahr mamy podobnie jak z Wirtembergią, bo do tego urokliwego zakątka Niemiec również jeszcze nie udało się nam zawitać. Żałujemy, bo ledwie na kilkunastu kilometrach doliny Ahr znajdziemy prawdziwe nagromadzenie świetnych producentów, wyspecjalizowanych w späburgunderze (pinot noir).



Julia Bertram i Benedikt Baltes dorastali w winiarskich rodzinach, a siły połączyli po ślubie. Wystartowali ze wspólnym projektem Bertram-Baltes w 2020 roku i choć katastrofalna powódź z 2021 roku zniszczyła większość ich sprzętu i beczek, to nie poddali się. Julia powiedziała nam, że najważniejsze jest to, że im samym nic się wówczas nie stało i to dało im energię, by walczyć dalej. Dzisiaj posiadają 7,5 ha winnic i chcą produkować wina blisko natury. Na winnicach trzymają stado owiec, które naturalnie „kosi’ trawę, a między rządami sadzą drzewa owocowe i orzechowe by zachować bioróżnorodność. Ich wina nie są filtrowane, ani klarowane, a użycie siarki jest minimalne. Zrezygnowali również z baryłek (i dobrze, bo wiele win z Ahr było zbyt mocno dotkniętych użyciem dębu), na rzecz 600 i 1200-litrowych używanych beczek.
Siłą rzeczy skupienie się na jednej odmianie sprawia, że próbując wina od Bertram-Baltes można jak na dłoni zobaczyć w jaki sposób pinot noir oddaje niuanse terroir. Ale nim przeszliśmy do win spokojnych, zaczęliśmy od musiaka – Bertram-Baltes Blanc de Noir Brut Nature 2022 (92/100). Wino bazowe, czyli winifikowany na biało pinot dojrzewa najpierw przez 12 miesięcy, a po zabutelkowaniu i dodaniu drożdży spędza dodatkowe 20 miesięcy na osadzie. Ma dość zaskakujący, mocno owocowy profil zapachowy – brzoskwinie, pomarańczowa skórka i cytryny. Dopiero w ustach wychodzi więcej nut drożdżowych, piękna kremowość, drobne bąbelki i oczyszczająca podniebienie końcówka. Przy sporym ciężarze wino zachowuje sprężystość i elegancję.
Małżeństwo produkuje dwa wina klasy Ortswein (wina gminne), które dojrzewają w beczkach przez 18 miesięcy. Bertram-Baltes Dernauer Spätburgunder 2023 (90/100) powstaje z dolnej części doliny, gdzie rozszerza się przed ujściem Ahr do Renu. Gleba jest tutaj bardziej żyzna, żwirowa. Pachnie świeżymi, jakby jeszcze fermentującymi wiśniami, do tego żurawiną i czereśniami. Podobne w ustach – radosne, pełne życia, świetnie kwaskowe, z zaokrąglonymi taninami. Bertram-Baltes Mayschosser Spätburgunder 2023 (92/100) to wino z górnej, tarasowej części doliny, gdzie gleba to głównie szary piaskowiec i łupek. Bardziej eteryczne od poprzednika, owoc jest narysowany delikatniejszą kreską, wiśniowy, soczysty, leciuchny. Ale znów w ustach przy wysokiej kwasowości, taniny są bardziej szorstkie, drapiące, ładnie żywe.



Trzy wina z pojedynczych siedlisk spróbowaliśmy w kolejności od Bertram-Baltes Dernau Hartberg Spätburgunder 2023 (94/100). Winnica Hartberg jest bardzo słoneczna, ale równocześnie wystawiona na wiatr i nocne różnice temperatur, a gleba to mieszanka piaskowca, iłu i łupków. Zachwyciło mnie to wino swoją niesamowicie żywą, niemal cytrusową kwasowością. Do tego mamy kwaskowe wiśnie, akcenty prochowe, pieprzne i krzemienne. Owoc jest błyszczący, pięknie soczysty, ale rozpięty na mocnym, mineralnym szkielecie. Genialne wino, leciutkie (11%), a pełne smaku – kocham taki styl.
Bertram-Baltes Mayschoss Monchberg Spätburgunder 2023 (93/100) powstaje z owoców ze skalistej, tarasowej winnicy, gdzie dominuje lupek. Odrobinę mocniej zbudowane od poprzednika, skupione, oparte na żywym, wiśniowym owocu z dodatkiem akcentów kwiatowych i pomarańczowej skórki. Soczyste, kwaskowe, ale też przyjemnie garbnikowe – wszystko jest tu na miejscu, ale wydaje się też bardziej niegotowe do picia niż poprzednik.
Na koniec jeszcze jedno wino z łupkowej gleby, Bertram-Baltes Ahrweiler Trotzenberg Spätburgunder 2023 (95/100). Winnica Trotzenberg jest niewielka (7 ha), położona na stromym zboczy na zakolu Ahr, ale łączy w sobie słoneczną ekspozycję z chłodnymi nocami za sprawą zamykającego ją od góry lasku. W ciemno wino mogłoby udawać biel, pachnie bowiem brzoskwiniami, cytrusami i morelami, z jedynie delikatnym niuansem malin i poziomek. Świeżutkie, radosne, z wibrującą kwasowością, krzemiennym kręgosłupem i radosnymi taninami. Coś pięknego.
Wydawało mi się ostatnio, że mam przesyt winami z Niemiec. Ale spróbowane butelek z tych mniej przeze mnie znanych regionów na nowo pobudziło zmysł odkrywcy i pokazało mi, że niemieckie wina mają przede mną jeszcze wiele tajemnic.