Sangiovese z Maremmy, wiosenny makaron z młodym czosnkiem i Fair Wine Festiwal

Udostępnij ten post

Pogoda za oknem zwiastuje już nadejście pełnej wiosny. To idealny moment, by na dobre pożegnać ciężkie dania i zaprosić do kuchni potrawę, która idealnie wpasuje się w wiosenny klimat. Makaron z aromatyczną, lekko pikantną kiełbaską salsiccia, wyrazistymi czarnymi oliwkami i aksamitnym sosem pomidorowym zyskuje zupełnie nowy wymiar dzięki jednemu, sezonowemu bohaterowi – młodemu czosnkowi. Jego łagodny, niemal słodki smak dobrze pasował mi do sangiovese z Maremmy, które otrzymałem od Vininovy.

Wszystko dobrze się zgrywa, aby przy tej okazji zaprosić Was też na Fair Wine Festival. Już w sobotę, 30 maja antresola warszawskiej Hali Koszyki zamieni się w tętniące życiem centrum rzemieślniczego winiarstwa. Idea wydarzenia opiera się na prostym, ale bezkompromisowym założeniu: liczy się to, co w kieliszku i człowiek, który za tym stoi.

Bohaterami dnia będą wina niskointerwencyjne, biodynamiczne i organiczne, polskie winnice, rzemieślnicze alkohole ale też sparkling tea czy kombucha. Będzie jak sami widzicie różnorodnie i ciekawie.

Już żałuję, że tego dnia nie będzie mnie w Warszawie, ale na otarcie łez spróbowałem chociaż festiwalowego wina.

W nosie wino serwuje prawdziwą eksplozję uwodzicielskiego owocu – znajdziemy tu wiśnię, czereśnię i żurawinę przeplatające się z subtelnymi nutami kwiatowymi. Całość doskonale spaja śródziemnomorskie, ziołowe tło z wyraźnym akcentem rozmarynu i oregano. Na podniebieniu wino jest niezwykle chrupkie, żywe, o lżejszym ciele. Dominują w nim soczyste tony wiśni, które zgrabnie dopełnia delikatny, pestkowy garbnik. Choć to propozycja nieskomplikowana, postawiona przede wszystkim na owoc, ujmuje niesamowitą energią i świeżością. Trafiło idealnie w mój gust. Dobre (87/100).

Gdy tylko otworzyłem tą butelkę, wiedziałem, że będzie pasowało do dania, które chciałem Wam opisać.

Wiem, że świat dzieli się na przeciwników i miłośników czosnku – ja stoję zdecydowanie po tej drugiej stronie. Wiosna to dla mnie czas polowania na prawdziwy rarytas: młody czosnek. Jest on znacznie delikatniejszy i bardziej subtelny niż jego dojrzała, jesienna wersja, a w kuchni potrafi zdziałać cuda.

Choć często używam go w najbardziej minimalistycznej odsłonie – zaledwie z bazylią i pomidorami – tym razem eksperymentując, wzbogaciłem bazowy przepis o wyrazistą, lekko pikantną kiełbaskę salsiccia oraz słonawe oliwki. Efekt? Sos gęsty, esencjonalny i pełen charakteru. To czysta kwintesencja cucina povera w radosnym, wiosennym wydaniu.

Muszę przy tym wybaczyć sobie (i Wam) tę darmową reklamę, ale uważam, że warto uczciwie polecić włoskie produkty z linii Deluxe w Lidlu – jakością potrafią zaskakująco dobrze konkurować z delikatesowymi odpowiednikami. Od dawna jestem fanem tamtejszego sosu z pomidorków koktajlowych czy kiełbasek salsiccia, a niedawno odkryłem kolejny skarb: oliwki leccino. Niewielkie, o wyważonej intensywności i delikatnej słoności, stały się kropką nad „i” w tym daniu.

Moje przypuszczenia okazały się słuszne – wino stworzyło z daniem wręcz podręcznikowy mariaż. Lekka budowa tego sangiovese nie przytłoczyła sosu, a jego żywa, wręcz wibrująca kwasowość wspaniale przełamała słony charakter oliwek i pikantność salsiccii, nadając większej soczystości.

Jeśli jednak chcecie poeksperymentować z innymi połączeniami, polecam sięgnąć po lżejsze, owocowe wersje aglianico lub wytrawne primitivo bez beczki – one również wyśmienicie poradzą sobie z tym wiosennym daniem.