Le Barbatelle – ciekawostki z mniej znanych regionów
Jak obiecałem, wracam z jeszcze jednym materiałem o winach spróbowanych podczas degustacji portfolio importera Le Barbatelle. Ta specjalizująca się we włoskich winach firma na jednym ze stolików prezentowała butelki z mniej znanych włoskich regionów, które były dla mnie niesamowitą gratką, bo nawet sam rzadko zapuszczam się w takie winiarskie zakamarki Półwyspu Apenińskiego.
Dla przypomnienia, tutaj możecie przeczytać 5-ciu producentach z katalogu Le Barbatelle, których wina na tym wydarzeniu bardzo mi smakowały:
Dolina Aosty
Valle d’Aosta to położony na samym północnym-zachodzie kraju, najmniejszy powierzchniowo i ludnościowo region Włoch, wciśnięty między Francję i Szwajcarię. Wybitnie górski klimat odciska swoje piętno na powstających tu winach, które nawet w porównaniu do tych z podobnej klimatycznie Alto Adige wydają się bardziej chłodne i mineralne. Około 75% miejscowej produkcji wypuszczają lokalne spółdzielnie (tutaj znów analogia do Alto Adige jest jak najbardziej uzasadniona), ale w regionie znajdziemy też niewielkich winiarzy, którzy decydują się na samodzielne butelkowanie swoich win. Łączny areał winnic nie przekracza 400 ha.
W 1989 roku Elio Ottin bezpośrednio po ukończeniu szkoły agronomicznej, w wieku ledwie 23 lat postanowił zająć się rolnictwem, gdzie uprawa winorośli miała być tylko jednym z elementów jego gospodarki. Potrzebował dekady, aby odkryć, że to właśnie winiarstwo jest jego pasją i w 1999 roku rzucił pracę w lokalnej administracji, aby w pełni się temu poświęcić. Dzisiaj posiada on 7 ha winnic, którymi zajmuje się wspólnie z synem Nicolasem.


Ottin Petite Arvine Vallée d’Aoste 2024 (159 zł)
Odmiana petite arvine uprawiana jest w szwajcarskim kantonie Valais oraz właśnie w Dolinie Aosty. Dojrzewa bardzo późno, ale często daje wina o zaskakującej krągłości biorąc pod uwagę górskie terroir na którym jest uprawiana. Tutaj mamy wersję dojrzewającą tylko w stali.

Owoc jest bardzo bogaty, wino wprost ocieka słodyczą gruszek i dojrzałych mango. Na podniebieniu jest przyjemnie gęste i kremowe, a 14,5% alkoholu nadaje mu koncentracji, jednocześnie umiejętnie chowając się za tą pełnią owocu. W ciemno w życiu bym nie zgadł, że mamy tutaj wino z tak górskiego regionu. Bardzo dobre+ (91/100).
Ottin Non Expedit Syrah Vallée d’Aoste 2022 (189 zł)
To syrah pochodzi z winnic zlokalizowanych na wysokości 1100 metrów, a dojrzewanie miało miejsce w beczkach przez 12 miesięcy.

Choć syrah to odmiana lubiąca raczej ciepły klimat, to nie czułem, aby w tej wersji zabrakło jej dojrzałości. Owoc jest przyjemny, wiśniowo-truskawkowy, a obok niego pojawiają się wyraźna ziemistość i pieprzność oraz typowe dla odmiany nuty mięsne. Wino ma średnią koncentrację i taką raczej umiarkowaną kwasowość, ale jest bardzo eleganckie – trochę przypomina w swoim wyrazie pinot noir. Bardzo dobre+ (91/100).
Liguria
Rozciągnięta na kształt półksiężyca o długości 250 km Liguria to również region, który jeśli chodzi o obecność tych win za granicami Włoch jest raczej w ogonie stawki. Może to dziwić, bo tutaj areał winnic sięga już 4000 ha, co jest już całkiem znaczącą liczbą.
Intrygująca (zwłaszcza dla fanów twórczości Tolkiena) nazwa tego producenta pochodzi od zdrobnienia Isidurin, jak w rodzinie wołano na jej założyciela Isidoro Basso. Dzisiaj jest ona prowadzona przez jego siostrzeńca Antonio wraz z żoną Laurą i powoli coraz mocniej angażującymi się w rodzinny biznes dziećmi Giovannim, Giacomo i Angelicą. Rodzina posiada 16 ha winnic w pięciu miasteczkach – Ortovero, Ranzo, Onzo, Garlenda, Rialto, położonych w zachodniej części regionu, blisko granicy z Francją.
Durin Gèva Pigato Riviera Ligure di Ponente 2022 (139 zł)
W zachodniej części Ligurii trwa spór, czy uprawiana tam odmiana pigato od klon vermentino czy raczej odrębny, lokalny szczep. Naukowcy skłaniają się ku pierwszej opcji, winiarze raczej ku drugiej. Rodzina Basso ma w swoim portfolio zarówno etykiety oznaczane jako pigato jak i vermentino, a więc je odróżnia od siebie. Wino fermentuje i kilka miesięcy dojrzewa na osadzie w stalowych zbiornikach. Nie jest siarkowane.

Pachnie intensywnie – poobijanymi jabłkami i gruszkami, ale też marcepanowo. W ustach z jednej strony przyjemnie krągłe, ale też z dobrą, wysoką kwasowością i przyprawowym finiszem z delikatną grejpfrutowa goryczką. Wydało mi się tylko trochę rozchwiane, jakby każdy jego element grał swoją rolę bez oglądania się na pozostałych aktorów. Dobre (87/100).
Durin Granaccia Riviera Ligure di Ponente 2022 (139 zł)
Grenache to oczywiście wpływ nieodległej Francji, gdzie w Prowansji odmiana jest bardzo popularna. Jedna trzecia wina dojrzewa przez 6 miesięcy w beczkach.

Pachnie intrygująco i niecodziennie, bo czarnymi oliwkami i wodorostami nori. Do tego mamy bardziej klasyczne nuty suszonych truskawek, wiśni i malin. W ustach ładnie nasycone, bardzo soczyste, ale też jak na odmianę przyjemnie garbnikowe. Apetyczne i smaczne wino. Bardzo dobre+ (91/100).
Kalabria
Po dwóch wizytach w Kalabrii gdy tylko mam okazję staram się próbować tamtejszy win, bo sporo z nich ma naprawdę duży potencjał. Zwłaszcza czerwona odmiana gaglioppo (prawdopodobnie będąca spokrewniona z sangiovese) daje w Kalabrii świetna wina. Gdy więc zobaczyłem, że na wspomnianym stoliku prezentowane jest gaglioppo w trzech różnych wersjach, wiedziałem, że muszę je przetestować.
Ceraudo to spory projekt leżący kilkanaście kilometrów na południe od miasteczka Ciro, matecznika gaglioppo. Posiadłość założona przez Roberto Ceraudo obejmuje 60 ha, z tego jedna trzecia jest przeznaczona pod uprawy winorośli.
Producent jest świeżutkim nabytkiem importera, na jego stronie internetowej nie ma jeszcze podanych cen tych butelek.



Ceraudo Grisara Calabria Bianco 2024
Mamy tutaj kalabryjską odmianę pecorello, wciąż rzadko spotykaną w winach jednoodmianowych. Wino dojrzewało jedynie w stalowych zbiornikach.

Ma ładny, świeży zapach, w którym dominują cytrusy, ale pojawiają się też zielone banany i trochą oranżady. W ustach o sporej jak na Kalabrię kwasowości, cytrusowym wypełnieniu i ładnym, soczysty finiszu. Nie jest to wino jakoś bardzo złożone, ale zwłaszcza latem będzie się podobać. Dobre (87/100).
Ceraudo Grayasusi Calabria Rosato 2024
To przykład bardzo strukturalnego różowego wina. Wszystko za sprawą 24-godzinnej maceracji owoców gaglioppo ze skórkami oraz dojrzewaniu wina przez 4 miesiące w beczkach na osadzie.

Zapach jest poważny, sporo w nim aromatów wiśni, czereśni, dojrzałych malin, ale też skórki pomarańczowej i ziół. W ustach pełne wiśni i kwiatów, ale też beczka dalej o sobie znać pod postacią nut palonych, dymnych czy nawet karmelowych. Kwasowość jest dobrze zarysowana, a dodatkowo w finiszu wychodzi wyraźna słoność. To świetne wino kulinarne, spróbowałbym je choćby do pieczonej jagnięciny, a nawet steku z polędwicy. Znakomite- (92/100).
Ceraudo Nàna Calabria Rosso 2024
Ta wersja to 80% gaglioppo uzupełnione o inną kalabryjską odmianę magliocco. Całość dojrzewa jedynie w stalowych zbiornikach.

Mamy dalej podobny zapach, w którym dominują akcenty wiśniowe. Dodatkowo dochodzi więcej ziół i ziemistości. Również w ustach kwaskowe czerwone owoce są obudowane wyraźnymi smakami ziołowymi, czy nawet (w finiszu) piołunowymi, tytoniowymi. Ta pojawiająca się goryczka niestety na dłuższą metę przykrywa owocowość, której chciałoby się w tym winie mieć więcej. Dobre (88/100).
Ceraudo Dattilo Calabria Rosso 2023
To już czyste gaglioppo, które dojrzewa kilka miesięcy w dużych beczkach.

Aromat jest bogaty, dojrzały, pełen ciemnych wiśni, wiśniowej nalewki, ale też truskawek, malin, kwiatów, suszonych śródziemnomorskich ziół (rozmaryn i tymianek). Dzieje się w nim naprawdę sporo. Również usta są bardzo złożone, bo obok powtórzenia tonów zapachowych dochodzą też oliwki i wskazane w nazwie suszone daktyle. Mimo tego przepychu i owocowej dojrzałości mamy też ładną, mocną kwasowość i stosunkowo lekkie, ale wyczuwalne garbniki w ziołowym finiszu. Bardzo eleganckie wino. Znakomite (93/100).
Umbria
To kolejny z tych włoskich regionów, który po kilkukrotnych odwiedzinach wprost uwielbiamy. Na tle sąsiadującej Toskanii jest tutaj taniej, mniej turystycznie i spokojniej, a miejscowe wina w ciągu kilku ostatnich lat bardzo mocno się poprawiły.
Bocale to niewielki projekt rodziny Valentini, którzy posiadają 6 ha winnic w okolicach Montefalco, a więc najbardziej znanej apelacji Umbrii. Tutejsza odmiana sagrantino uchodzi za szczep dający wina o największej ilości antyoksydantów i rzeczywiście zwykle są to wina zwłaszcza za młodu wręcz zasznurowane mocnymi taninami, praktycznie nienadające się do picia.
Bocale Trebbiano Spoletino Spoleto 2024
Trebbiano spoletino to odmiana, którą miejscowi winiarze odróżniają od trebbiano toscano czy trebbiano abruzzo. Moim zdaniem jest to słuszne podejście, bo rzeczywiście trebbiano spoletino daje wina ciekawsze, zwłaszcza od najczęściej anonimowego kuzyna z Toskanii. Tutaj mamy wersję, która dojrzewała 4 miesiące z regularnym battonage.

Zapach bezpośrednio wskazuje na dojrzewanie w beczkach, bo mamy tutaj dużo zielonych orzechów, dymu, a dopiero w tle pojawiają się cytrusy i jabłka. Na podniebieniu z dobrą koncentracją i sporą masą, kwasowość jest otulona maślano-śmietankowym ciałem, a finisz jest długi i przyjemnie słony. Wino jest trochę techniczne, w stylu beczkowego chardonnay, ale też bardzo dobrze zrobione i trudno mu mieć to za złe. Bardzo dobre+ (91/100).
Bocale Montefalco Rosso 2023
Bazą tego wina jest sangiovese, które jest uzupełnione o 10% merlota, 5% colorino i 15% innych lokalnych odmian. Dojrzewanie ma miejsce w różnej wielkości beczkach (częściowo w 225-litrowych baryłkach) przez 12 miesięcy.

Tak charakterystyczna dla sangiovese wiśniowa owocowość jest tutaj widoczna jak na dłoni, obok niej mamy też trochę ciemniejszych śliwek i suszonych ziół. Również w ustach pełne chrupkich wiśni, z dodatkiem słodszych malin, ziół i odrobiny ziemistości. W długim, soczystym finiszu wychodzą też żywe, pieprzne garbniki. Bardzo smaczne, chrupkie wino – lubię takie włoskie czerwienie, które pasują niemal do wszystkiego, od pizzy, przez makarony aż nawet po wołowinę, jagnięcinę czy dziczyznę. Bardzo dobre (90/100).
Bocale Montefalco di Sagrantino 2021
Mamy tutaj słynne sagrantino, które dojrzewa przez 24 miesiące w 1000. litrowych beczkach, a potem przez dodatkowe 12 miesięcy układa się w butelkach. Byłem zaskoczony tym, jak otwartym już winem jest ta pozycja, ale przedstawiciel producenta powiedział, że ostatnio bardzo uważnie dobierają moment zbiorów, aby winogrona osiągnęły dojrzałość fenoliczną oraz znacznie wydłużyli czas maceracji (do nawet 40 dni) kosztem jej intensywności. To przekłada się na bardziej zrównoważoną ekstrakcję bardziej też dojrzałych garbników.

Owoc jest przepiękny, bardzo dojrzały, ale wciąż zachowujący soczystość i świeżość. Ciemne wiśnie mieszają się tutaj ze śliwkami i jeżynami, a nad nimi unosi się liść laurowy, ziele angielskie, leśna wysuszona ściółka i czarny pieprz. Użycie beczki jest pierwszorzędne, bo widać, że nadała winu powietrzności, ale dębowe aromaty stanowią tylko tło dla owocu. Oczywiście tanin jest dalej sporo, ale jak na sagrantino są one naprawdę nieźle zaokrąglone i absolutnie nie przeszkadzają w odbiorze wina. Znakomite (93/100).
Włochy są tak różnorodnym krajem pod względem winiarskim, że czasem warto zboczyć z tych utartych ścieżek i spróbować czegoś z mniej znanych regionów. A w ofercie Le Barbatelle jak widzicie kilka takich perełek macie podanych na tacy.