Zielony tchórz – degustacja win Matiasa Micheliniego

Udostępnij ten post

Każda zmiana, dobra czy zła, uwielbia personifikację. Świat wina nie jest od tego wolny. Łatwiej czasem się myśli w kategoriach ludzi a nie zjawisk. W Argentynie zmiana w winiarstwie kojarzona jest głównie z jedną osobą – Matiasem Michelinim.

Każdy, kto interesuje się choć trochę winem ma w głowie co najmniej kilka takich nazwisk. Mi przychodzą na myśl Didier Barral z Langwedocji, Marcel Lapierre z Beaujolais czy Dominique Hauvette z Prowansji. To uosobienie ma jednak wymiar czysto symboliczny. Zmiana to zawsze wypadkowa wielu zdarzeń w skali makro i mikro, trendów, aury, a czasem nawet przyczyn zupełnie irracjonalnych. Tak czy owak Michelini jest w Argentynie już legendą. Choć to jednocześnie bardzo skromny, otwarty i bardzo ciekawy człowiek.

Matias Michelini jest uważany za prekursora zmian stylistycznych win argentyńskich. Od ponad dekady inspiruje enologów w Argentynie, namawiając do wyrażania ekspresji terroir, szukania własnego stylu, interpretacji ziemi i winorośli. Pasja jaką obdarzył wino okazała się zaraźliwa, a własne winnice prowadzą z powodzeniem również jego bracia Gerardo i Juan Pablo. Wszyscy trzej, poza własnymi winnicami, sygnują wspólny projekt winiarski SuperUco. 

foto by https://www.timeout.com

Matias mówi o sobie, że jest marzycielem. Często mówi o biodynamice, która jego zdaniem jest jedynym sposobem na tworzenie win wielkich, poruszających, oryginalnych. Tylko w ten sposób wina mogą oddać to skąd pochodzą. Dzięki temu są szczere i autentyczne, gwarantując harmonię między człowiekiem i naturą. Chce robić wina, które poruszą konsumentów w uczciwy, wrażliwy i delikatny sposób.

Wina „bez makijażu” zaczął robić w 2009 roku. Wyprodukował wtedy 4000 butelek swojego pierwszego autorskiego wina. Rok później produkował już trzy etykiety, a dwa lata później – siedem. Dziś ma ich w portfolio 22 i produkuje 100 000 butelek rocznie. Przyznaje, że nie interesuje go sprzedaż, chce tylko robić wino. I jest w tym bezkompromisowy. Jednak wolności nie traktuje jako wartości samej w sobie. Chodzi mu o wolność tworzenia, możliwość pójścia naprzód, swobody w eksperymentowaniu, szukania nowych możliwości, tak żeby nie robić wciąż tego samego. 

Podczas studiów był sfrustrowany bo uczył się robić wina tak, żeby podobały się konsumentom w Stanach Zjednoczonych, czy Wielkiej Brytanii w segmentach czysto mainstreamowych. Tworzył je zgodnie z aktualnymi tendencjami albo panującymi modami. Uczył się do jakiej temperatury podgrzewać selekcjonowane drożdże, a nie o tym że może być kilka dat rozpoczęcia zbiorów, w zależności od tego jaki efekt chce się osiągnąć.

Postanowił odejść od sadzenia rzędów winorośli i ich totalnego nasłonecznienia, które dają  winu dojrzałość, koncentrację i moc. W projektach, które zaczął realizować wybierał tzw. parral, gdzie część liści jest ocienionych i robił wina jak jego włoscy dziadkowie, bardziej świeże, napięte, kwasowe, jak twierdzi bardziej z ziemi niż ze słońca. Zaczął też eksperymentować z procesem fermentacji i dojrzewania porzucając nowe, mocno wypalane beczki.

„Razem z moim bratem Juampim (Juan Pablo Michelinim) przeprowadziliśmy doświadczenie. Zebraliśmy malbeka tego samego dnia i umieściliśmy go w cementowych jajach, w stalowych tankach, betonowych basenach, plastikowych pojemnikach i używanych beczkach, czyli we wszystkich możliwych pojemnikach do fermentacji i dojrzewania wina. Zaprosiliśmy kilku przyjaciół-enologów, zrobiliśmy degustację w ciemno, nikt nie wiedział, co będziemy próbowali. Powiedzieliśmy, że to kilka różnych malbeków, a naszym zadaniem było ocenienie każdego kieliszka w skali od 0 do 5. Było nas siedmiu degustujących i wszyscy wskazaliśmy wino z kieliszka numer 4 jako najlepsze. Wybraliśmy je, ponieważ wino było intensywniejsze w smaku, kolorze i aromacie niż inne. Okazało się, że wino to fermentowało w cementowym jaju. Przekonaliśmy się jak wiele można osiągnąć mając odwagę, pomysł i umiejętność jego realizacji” – wspomina Michelini.

Zrobił pierwsze wino pomarańczowe w Argentynie, choć zamysł był taki żeby zrobić wino białe, które będzie można parować z mięsem. Choć niektórzy żartują, że przez pomyłkę wrzucił do beczki torrontesa i zaczął go fermentować sądząc że to malbek z górnej półki.

„W Argentynie dopiero odkrywamy coś, co musimy zrozumieć lub rozwinąć. Nie chodzi jednak o wynik, ale o samą drogę: drogę odkrywania i znajdowania, metodę prób i błędów. To wieczne poszukiwanie” – uważa Michelini.

Jego zdaniem, standaryzacja wina bierze się z braku wolności, a ten ze strachu przed porażką, przed fiaskiem sprzedaży. Dlatego wciąż jest mało winnic, które ufają instynktowi enologa, a bez wolności nie ma innowacji. Może nam się to wszystko wydać kontrowersyjne, może wręcz czasem naiwne. Jednak dobrze że tacy ludzie są w świecie wina. Tacy jak Matias Michelini. 

PS. W slangu argentyńskich enologów zielonym tchórzem (po hiszpańsku cobarde verde) nazywany jest ten spośród nich, który przestraszy się na przykład niekorzystnej zmiany pogody i wcześniej niż inni zbierze winogrona. Michelini nazwał tak jedno ze swoich win Verdes Cobardes. Zieloni tchórze. To cały Matias Michelini. Odważny zielony tchórz.

Wina oceniali Robert i Wojtek.

El Bayeh Tropico Sur Sauvignon Blanc Jujuly 2020

Owoce pochodząc z niewielkiej (1 ha) kamienistej parceli w prowincji Jujuly, położonej na wysokości 2700 m. Winogrona są zbierane bardzo wcześnie, a po odszypułkowaniu owoców fermentowały one plastikowym zbiorniku (bo akurat z uwagi na wcześniejsze zbiory Matias nie miał dostępnych innych). Po zakończeniu fermentacji dalsze dojrzewanie miało miejsce w glinianej amforze przez 12 miesięcy.

Robert: Ten wczesny zbiór daje o sobie znać poprzez chłodny, wręcz lekko niedojrzały aromat, pełen liści porzeczki i zielonego pieprzu. Usta są lekkie, cytrynowe, agrestowe i ziołowe, bardzo szczupłe i znów mocno pieprzne. Kwasowość dominuje w smaku, ale nie można powiedzieć, by była zintegrowana, odstaje od dość wątłego ciała. Na pewno nie jest to tropiłaby sauvignon blanc jakich wiele w Nowym Świecie, ale tutaj Matias poszedł chyba za bardzo po bandzie – nawet dla fanów kwasowych rieslingów to wino może być wyzwaniem. Dobre (87/100).

Camino de los Europeos Sauvignon Blanc San Pablo Tunuyan Mendoza 2023

Kolejny mikroskopijny projekt, bo tego wina powstaje ledwie 300 butelek. Tu winnica jest położona na wysokości 1500 metrów, a gleba jest wapienna i granitowa. Zarówno fermentacja jak i dalsze dojrzewanie miało miejsce w amforze.

Robert: Zupełnie już inne od poprzednika. Zapach jest ładny, intrygujący, wyraźnie redukcyjny, dymny. Do tego mamy zielone jabłka i cytryny oraz zielone orzechy. Usta podobne, cytrynowe, umamiczne, pieprzne. Kwasowość uderza na początku i szybko wypiera owoc, zostawiając chłód, mineralność i słoność. Bardzo dobre- (89/100).

Certezas Semillon El Peral Mendoza 2017

Owoce pochodzą z jednej najstarszych parceli w Mendozie, gdzie znajdziemy nawet 120-letnie krzewy. Połowa owoców nie była pozbawiona szypułek, a całość po lekkiej maceracji fermentowała w dębowej beczce o pojemności 1000 litrów. Następnie wino dojrzewało tam 18 miesięcy.

Wojtek: Miedziany bardzo ładny kolor. Nos jest mocno utleniony. Bardzo orzechowy z dodatkiem jakiś intensywnych suszonych owoców. Trochę nie zwiastuje tego co czeka nas na podniebieniu. Kwasowość jest wysoka, ale bardzo ładnie wtopiona. Suszone owoce – morele, brzoskwinie. Też taki bardzo dojrzały owoc – brzoskwiniowy, morelowy.  A więc suszone owoce miksują się z dojrzałymi! Bardzo długi finisz ze świetną równowagą. A tam spotykamy też orzech włoski, kawę i dużo fermentu. Znakomite, ale niespodzianka. Super gastronomiczne! 92/100

Caos Chardonnay Valle de Uco Mendoza 2017

Mamy tu chardonnay z wyselekcjonowanych owoców z różnych parceli leżących na wysokości 1200-1400 metrów. Winogrona fermentują w używanych beczkach i cementowych jajach, a także w różnych warunkach (oksydacja, redukcja). Potem różne frakcje są zlewane do beczek i butelkowane.

Robert: Arcyciekawe wino, w którym faktycznie miesza się utlenienie z redukcją – dawno czegoś takiego nie widziałem. Mamy więc zarówno popcorn, masełko, do tego śmietankę, brzoskwinie, morele i gruszki, a nad tym wszystkim unosi się lekka orzechowość. Koncentracja jest świetna, wino ma piękną, kremową strukturę, ale też wyraźną kwasowość i mineralny kręgosłup. Dojrzałość owoców jest obezwładniająca, ale też całość nie jest absolutnie zbyt ciężka – wszystko jest tutaj dopracowane i trafione w punkt. Znakomite+ (94/100).

Camino de los Europeos Cabernet Franc Gualtallary Menodza 2022

Podobnie jak w białym winie z tego projektu mamy tutaj małą produkcję i po fermentacji w używanych beczkach wino dojrzewa w nich 24 miesiące.

Wojtek: Purpurowe, gęste, ładne z  jasnym brzegiem. Zapach jest lekko dymny z owocem – czerwoną i czarną porzeczką. Są też lekko fermentowane, czy też macerowane owoce. Aromat jest bardzo świeży, szczepowo-typowy. Usta są super zbalansowane – niesamowite. Jagody, śliwki, bardzo dojrzała czarna porzeczka. Owoc jest wsparty wspaniałą drobną taniną. Wino jest powłóczyste, znakomicie pijalne, ale też z pieprzem i z charakterem. Super końcówka bardzo długa. Wow takie cabernety franc lubię. Z jednej strony intensywny, ale z drugiej subtelny i w stylu. 93/100

Sitio la Romain Malbec Gualtallary Menodza 2019

Kolejna malutka parcela (0,7 ha), gdzie dominuje wapienna i granitowa gleba. Winogrona nie są pozbawiane szypułek i fermentuje na dzikich drożdżach, a potem dojrzewa 24 miesiące w używanych beczkach.

Robert: Piękny, wyrazisty nos o leśnym charakterze – pojawiają się pieprzne nuty truskawek i malin, do tego wyraźna ściółka. Delikatny brett dodaje złożoności, ale nie odbieram tego jako wady. W ustach wino bardzo świeże, z czystym, czereśniowym owocem o lekko krwistym charakterze. Dobrze zbalansowane, choć w finiszu odrobinę wychodzi alkohol. Garbniki żywe, energiczne, o ziemistym profilu – szorstkie, dość mocne i matowe, nadają całości charakteru i struktury. Znakomite- (92/100).

Vortex Malbec San Pablo Mendoza 2021

Tu akurat winorośle nie są jakieś wiekowe, bo nasadzenia na tej parceli położonej na 1500 metrach miały miejsce w 2007 roku. Owoce trafiają di plastikowych pojemników wraz z szypułkami, ale codziennie część z nich, która wypływa na wierz pojemnika jest usuwana. Wino dojrzewa potem z nowych włoskich beczkach przez 24 miesiące.

Wojtek: Ciemno purpurowy kolor. W nosie trochę fermentowanych owoców – wiśnie, słodsza czereśnia. Zapach jest mocny z nutami trochę gazu ziemnego i trochę rustykalny, Potem pojawiają się aromaty kakao i czekolady. W sumie w ustach mamy kwasowość średnią (+), ale okrągły dojrzały owoc ją bardzo zaokrągla. Mamy śliwkę, wiśnię czereśnię – generalnie super zrównoważony owoc. Tanina jest bardzo elegancka. Długa końcówka z nutami czekolado-kawowymi. 91/100

Zorzal La Barba Malbec Tupangato Mendoza 2018

Mamy tutaj piaszczystą glebę (1100 metrów). Fermentacja ma miejsce w betonowych jajkach, a dojrzewanie w dużych beczkach przez 24 miesiące.

Wojtek: Mamy tu bardzo gęste, ciemne,  purpurowe wino. Wolno spływa po brzegach kieliszka. W zapachu jest bardzo dużo kawy, czekolady i trochę jakiejś mineralnej nuty. Są też ciemne owoce – głównie śliwki. Do tego dochodzi taka dymna poświata. W ustach wyczuwamy wysoką kwasowość i lekko matową taninę, ale drobną i przyjemną. Są śliwki, czereśnie, a także czekolada i kakao. Mocniejsze lukrecjowe nuty są zauważane w długim finiszu. Efektowne i bardzo dobre. 91/100