Winzerverein Hagnauer i Weingut Holstein – wina znad Bodensee
To moje kolejne spotkanie z importerem Lake Constance Wines, który jak wskazuje oczywiście nazwa, skupia się na butelkach znad Jeziora Bodeńskiego (Bodensee). Tym razem do Warszawy zawitało dwóch tamtejszych producentów Winzerverein Hagnauer i Weingut Hornstein, a ja miałem przyjemność wziąć udział w masterclassie przez nich prowadzonym.
Chcecie dowiedzieć się jak to się stało, że importer postanowił skupić się na tak niszowym miejscu na winiarskiej mapie Niemiec? W poprzednim materiale mam dla Was wyjaśnienie:
W podlinkowanym artykule znajdziecie też więcej informacji dotyczących miejscowego terroir. Jak widzicie też po zdjęciu, rok temu miałem okazję zdegustować wina od Weingut Horstein, ale oczywiście w realiach degustacji stolikowej pewne niuanse potrafią umknąć, a masterclass był okazją, by poświęcić im więcej czasu w spokojniejszej atmosferze.


Winzerverein Hagnauer
Zacznijmy jednak od nowości w portfolio importera. Winzerverein Hagnauer to spółdzielnia założona w 1881 roku gdy (jak opowiadał jej przedstawiciel) miejscowy proboszcz przekonał okolicznych niewielkich winogrodników, żeby połączyli swoje siły, bo w przeciwny wypadku szybko produkcja wina przestanie być dla nich opłacalna. Dzisiaj członkami spółdzielni są 52 rodziny, które łącznie dysponują 117 ha winnic. Są one zlokalizowane w północnej części jeziora, naprzeciw Koblencji.
Hagnauer Burgstall Müller-Thurgau Bodensee Baden 2024
Müller-thurgau to ważna odmiana dla Bodensee, gdzie zajmuje niemal 1/4 upraw. Jest to wyhodowana w Geisenheim w latach 80. XIX wieku przez Hermanna Müllera (pochodzącego zresztą z leżącego również nad Jeziorem Bodeńskim szwajcarskiego kantonu Thurgau – teraz wiecie, skąd nazwa) krzyżówka rieslinga z odmianą madeleine royale. Celem było zachowanie charakteru rieslinga, ale stworzenie szczepu, który będzie wcześniej dojrzewał, a więc lepiej pasował do chłodniejszych miejsc. Jeszcze pół wieku temu müller-thurgau był najpopularniejszą odmianą w całych Niemczech i choć od tego czasu areał upraw wciąż spada, to dalej zajmuje on drugie miejsce pod względem nasadzeń.


W tej wersji dojrzewającej jedynie w stalowych zbiornikach i zabutelkowanej ledwie 3 tygodnie wcześniej odmiana pokazuje bardzo aromatyczny, tropikalny nos (mango i marakuja). Usta są bardzo soczyste, pełne jabłek, cytrusów, melona i brzoskwiń. Za sprawą 6,4 g cukru wino ma przyjemną krągłość, ale też trafioną w punkt kwasowość, która nie dominują nad owocowym wyrazem. Nieskomplikowane, ale bardzo apetyczne wino, które będzie idealne na nadchodzące ciepłe miesiące. Dobre+ (88/100).
Hagnauer Burgstall Pinot Noir Blanc de Noir Bodensee Baden 2023


Winifikowany na biały pinot noir dał wino mniej ekspresyjne, ale pachnące przyjemnie – kwiatami, lekko różanie i ziołowo. W ustach z niezłym ciałem, ale o szczuplejszym wyrazie niż u poprzednika, zbudowanym wokół cytrusowo-ziołowego rdzenia. W finiszu wychodzi też marcepan i biały pieprz. Nie do końca rozumiem dlaczego w Niemczech lubią z pinot noir produkować białe wina, dla mnie brakuje im trochę charakteru – choć wino jest poprawne i technicznie nie można mu niczego zarzucić. Dobre (87/100).
Hagnauer Burgstall Grauburgunder Spätlese Trocken Bodensee Baden 2023


Jak nazwa wskazuje mamy tutaj wersję grauburgundera (pinot gris) z późnego zbioru. Nos jest dojrzały, wychodzi w nim jabłkowa skórka, cytryny, ale też trochę zielonych orzechów. Na podniebieniu cytrynowe, gruszkowe i nawet odrobinę morelowe. Ma dobrą koncentrację, przyjemnie maślane ciało i karmelowy finisz. Myślę, że w Polsce znajdzie wielu zwolenników, bo przy sporem masie zachowuje też świeżość i soczystość. Sam widziałbym je w parze z kurczakiem podanym z białym, śmietankowym sosem. Bardzo dobre (90/100).
Hagnauer Burgstall Pinot Noir Bodensee Baden 2022
W tej czerwieni 1/3 wina dojrzewa przez 12 miesięcy w baryłkach, z tego część stanowią nowe beczki.


W aromacie rustykalne, jakby lekko kompotowe, do tego mamy sporo czerwonych porzeczek, wiśni i leśnej ściółki. W smaku wiśniowe, ale też ziemiste i dymne – z czasem te beczkowe, ciemne, przyprawowe nuty zaczynają przeważać nad owocem. Kwasowość jest odpowiednia, ale garbniki trochę za suche, jakby niedojrzałe. Generalnie wino wydało mi się rozchwiane, choć do mięs z grilla będzie pasowało całkiem nieźle. Dobre (87/100).
Weingut Hornstein
Ten producent ulokowany jest w południowej cześci jeziora, bliżej miasta Nonnenhorn. Jak opowiadał nam Josef, który obecnie zajmuje się produkcją win, wszystko zaczęło się od jego dziadków, którzy obok prowadzenia niewielkiego hotelu w 1963 postanowili zająć się też winiarstwem. Później kontynuował to ojciec, który obsadził winnice wieloma rożnymi odmianami, szukając tych, które najlepiej sprawdzają się w miejscowym klimacie. Josef, który przejął stery winiarskiej cześci rodzinnego biznesu kilka lat temu postanowił ograniczyć portfolio, a jego pomysłem jest również długie dojrzewanie win (niektóre z etykiet spędzają w beczkach nawet 8 lat).
Hornstein Riesling Holzfass Bayerischer Bodensee 2016
Choć riesling nie jest nad Bodensee zbyt popularny (miejscowy klimat jest dla niego zwykle zbyt deszczowy), to Jozef pokazuje, że da się z niego wycisnąć również tutaj świetne wino. Dojrzewanie w dużej beczce trwało 30 miesięcy.


Wino ma piękny, dojrzały, morelowo-brzoskwiniowy nos z dodatkiem czerwonych jabłek, gruszek i wosku. Na podniebieniu z zaokrąglonym, znów woskowym ciałem, ale też świetną, wysoką kwasowości i wyraźnie mineralnym finiszem. Mamy też sporo cytrynowej skórki i rozpuszczone masło. Bardzo eleganckie, a jednocześnie pełne życia wino. Znakomite- (92/100).
Hornstein St. Laurent Rosé Bayerischer Bodensee 2023
Odmiana st. laurent, bardziej popularna w Austrii niż w Niemczech tutaj posłużyła do stworzenia całkiem solidnie zbudowanego różu – a to za sprawą ponad 12-godzinnej maceracji na skórkach.


Pachnie bardzo intrygująco, bo jarzębiną, dzikimi wiśniami, suszoną żurawiną. Zapach jest lekko ewoluowany, ale dalej świeży. Na podniebieniu mimo swojego wieku dalej pełne owocu, z dominującymi nutami pomarańczowej skórki, czereśni i podsuszonych malin. Wyraźna mineralność stanowi o kręgosłupie tego wina. To było dla mnie duże, pozytywne zaskoczenie, bo próbowałem tego wina rok temu i czas bardzo mu się przysłużył (a dla rosé zwykle jest przeciwnie). Bardzo dobre+ (91/100).
Hornstein Cabernet Mitos Bayerischer Bodensee 2014
To też powrót do tej etykiety, ale w o rok młodszym roczniku. Przypomnijmy tylko, że cabernet mitos to ultrarzadko uprawiana krzyżówka blaufränkischa i odmiany teinturier du cher. Niegdyś myślano, że jednym z rodziców jest cabernet sauvignon, stąd nazwa odmiany. Wino bardzo długo dojrzewało w dębie, bo najpierw 48 miesięcy w dużych beczkach, a potem jeszcze 36 miesięcy w baryłkach.


To wino dla miłośników mocnych smaków. Aromat jest masywny, pełen ciemnych owoców (wiśnie, śliwki, porzeczki, przesmażone maliny). Usta wyraźnie malinowe i wiśnio, pojawia się też goryczka znana z włoskich likierów amaro. Kwasowość jest umiarkowana, a ciało obfite, pełne. W finiszu niestety wychodzi też alkohol (choć jest go tutaj tylko 13%). To wino, które potrzebuje jedzenia, na przykład jakiejś długo duszonej wołowiny. Dobre+ (88/100).
Hornstein Rieslaner Auselese Bayerischer Bodensee 2018
Zakończyliśmy jeszcze jedną krzyżówką, tym razem rieslinga z silvanerem. Odmiana powstała w 1921 roku, a jej twórcy Augustowi Zieglerowi chodziło o to, by połączyć grubszą skórkę silvanera z kwasowością rieslinga, z przeznaczeniem na produkcję późno dojrzewających, słodkich win.


Tutaj słodycz jest umiarkowana (cukier resztkowy jest na poziomie ok. 45 g), ale wino przyjemnie pachnie morelami, gruszkami, brzoskwiniami. Pojawiają się też nuty miodowe i woskowe. Na podniebieniu przyjemnie oleiste, znów gruszkowe i morelowe, ale mam do niego dwa zastrzeżenia. Po pierwsze kwasowość mogłaby być wyższa, a po drugie w końcówce pojawiają się nieprzyjemna, szorstka goryczka (jakby mimo późnego zbioru owocom zabrakło dojrzałości fenolicznej). Dobre (87/100).
Bodensee to świetne miejsce na kilkudniowy wypad. Sami byliśmy tak kilka lat temu i bardzo je polecamy. Pochodzące stamtąd wina nie tylko dobre smakują na miejscu, ale również w Polsce możemy się cieszyć nimi w coraz większej liczbie miejsc.
Trzymamy mocno kciuki za dalszy rozwój tego importerskiego projektu.