Vidiano do makaronu z fenkułem
Przednówek to jeden z najtrudniejszych okresów, jeśli chodzi o inwencję kulinarną. Nowalijek jeszcze nie ma na horyzoncie, a wybór świeżych warzyw w sklepach jest gorzej niż kiepski. W zasadzie jedynym sensownym pomysłem są warzywa korzeniowe. Szukając jakiegoś nowego przepisu postanowiłem dać szansę mało popularnemu w Polsce koprowi włoskiemu (fenkułowi).
Nie jestem tutaj bez winy, bo i u mnie to warzywo było przez długi czas traktowane po macoszemu. Owszem używałem fenkułu przy gotowaniu różnych warzywnych bulionów, ale nigdy nie spróbowałem obsadzić go w głównej roli na talerzu – bałem się, że anyżowy zapach będzie dominował w każdym daniu.
Ale na szczęście niedawno trafiłem na Instagramie (nie pamiętam niestety na czyim profilu) na makaron z koprem włoskim. Ten kierunek wyglądał bardzo ciekawe. Zrobiłem kilka prób i po paru modyfikacjach mam dla Was dzisiejszy przepis.
Nie zdawałem sobie sprawy, że po obróbce cieplnej fenkuł traci większość z tego swojego anyżowego, ostrego smaku. Owszem, jest on dalej obecny i fajnie podkręca danie, ale nie jest jego główną dominantą. W moim przepisie obok kopru użyłem też salcicci, aby sos miał trochę większa „masę”, ale gdy chcecie przygotować wersję wegetariańską, to można ją pominąć.
A co najważniejsze – to kolejny z tych szybkich przepisów, które idealnie nadają się kolację w środku tygodnia, gdy nie macie sił i ochoty spędzać w kuchni połowu wieczoru.
Vidiano – idealna para do fenkuła
O ile jeśli o pomysł na danie, to musiałem się trochę pomęczyć, o tyle dobór wina wydał mi się oczywisty. Wystarczyło wyszukać białego wina o ziołowym charakterze, który świetnie zgrywa się z anyżowością kopru włoskiego i solidnym ciele, bo jednak sos do makaronu jest dość esencjonalny.
Ja zdecydowałem się na vidiano z Krety, ale można też celować w grenache blanc albo inne białe wina z Południa Francji (Doliny Rodanu czy Langwedocji), albo vermentino. To ostatnie zwłaszcza w wydaniu sardyńskim czy korsykańskim, gdzie tony ziołowe są zwykle mocniej zarysowane niż w wersjach z Toskanii czy Ligurii.
O samej odmianie vidiano pisałem Wam więcej przy okazji przepisu na grecki placek z fetą:
Dourakis Winery Lihnos Vidiano Crete 2023
Ten niewielki producent (ledwie 3 ha winnic) został założony w 1988 roku przez Adreasa Dourakisa i jest zlokalizowany kilkanaście kilometrów na południowy-wschód od Chanii. Dzisiaj stopniowo odpowiedzialność za rodzinny projekt przejmują jego dzieci, Evi i Antonis. Moje vidiano pochodzi ze starych krzewów rosnących nieopodal budynku winiarni. Wino przez 6 miesięcy dojrzewa na osadzie, z tego częściowo w beczkach. Butelkę kupiłem za granicą.


Zapach jest świetny, pełen jabłek, białych kwiatów, ale też o skalistym, mineralnym tle. Usta o świetnej kremowości, przyjemnych nutach brzoskwiń i mandarynek. Koncentracja jest naprawdę spora, wino jest niemal barokowo gęste, przyprawowe i z apetyczną, pieprzną końcówką. Kwasowość jest umiarkowana, ale całość świetnie gra na swojej soczystości i pełni owocu. Przepiękne wino. Znakomite- (92/100).
Prosty przepis i intuicyjny pairing – takie pomysły zwykle nie zawodzą. Kreteńskie vidiano idealnie pasowało do samego fenkułu, a kremowość wina pięknie zgrała się z sosem. Jeśli jeszcze nie znacie tej odmiany, to szczerze polecam zwrócić na nią uwagę. Moim zdaniem obok assyrtiko to obowiązkowy punkt programu, gdy mówimy o białych winach z Grecji.