I ja tam byłem, miód i wino piłem… Brzeziński Festiwal Mody, Miodu i Wina

Udostępnij ten post

Tak po prawdzie, to miodu co prawda nie piłem, ale wina i owszem, próbowałem. W sobotę 12 września podskoczyłem do Brzezin pod Łodzią, aby w ramach opisywanego wydarzenia poprowadzić masterclass pt. „Polskie wino bez mitów”. Byłem szalenie ciekawy jak nasze wina postrzegane są w Polsce powiatowej, trochę dalej od tych dużych miast i muszę powiedzieć, że pozytywnie się zaskoczyłem.

To była II edycja tego wydarzenia, który odbyła się w dniach 11–13 września w przestrzeniach Muzeum Regionalnego i Parku Miejskiego w Brzezinach. Choć impreza, zgodnie z nazwą, łączyła różnorodne atrakcje, to oczywiście siłą rzeczy ja spędziłem kilka godzin w strefie winiarskiej. Tam swoje wina pokazywało ok. 10 polskich producentów, co ciekawe głównie z województwa łódzkiego. Ten region na winiarskiej mapie Polski był do tej pory kojarzony głównie z Winnicą Smolis i ich świetnymi musiakami, ale dzisiaj znajdziemy tutaj więcej wartych uwagi producentów – zresztą liczba zarejestrowanych winnic w łódzkiem to już ponad 30 adresów.

Oczywiście samemu próbując wina kątem oka obserwowałem i nasłuchiwałem reakcji innych gości, głównie miejscowych. Większość z nich była autentycznie zainteresowana, dopytywała winiarzy, chciała dowiedzieć się o winach czegoś więcej, wręcz odnosiłem wrażenie, że była bardziej zaciekawiona niż często już trochę zblazowani mieszkańcy stolicy.

Niezwykle budujący jest dla mnie fakt, że takie profesjonalnie zorganizowane inicjatywy (tutaj wielkie brawa dla Karoliny Korytowskiej i Miejskiego Domu Kultury w Brzezinach) coraz śmielej docierają do Polski powiatowej. Otwarcie się na kulturę wina poza największymi metropoliami pokazuje, że świadomość i ciekawość winiarska w naszym kraju stale rośnie, także (i wbrew stereotypom) wśród mieszkańców mniejszych miejscowości.

Podczas wydarzenia spróbowałem kilkudziesięciu win od wystawiających się producentów, ale w tym materiale chciałbym przedstawić Wam dwa projekty, które zrobiły na mnie największe wrażenie. Dodatkowo oczywiście pochylę się nam winami Winnicy Smolis, bo grzechem byłoby nie wspomnieć o jednych z najlepszych win musujących w Polsce – ale po ten notki zapraszam na koniec artykułu.

Spośród innych win muszę też docenić:

  • Winnica Natale Brut Nature (89/100): Świetny musiak z dobrym, cytrusowo-jabłkowym owocem, wysoką kwasowością i ładnymi, licznymi bąbelkami.
  • Winnica Natale Rose 2025 (86/100): Miks seyvala blanca i león millota (który odpowiada za barwę). Cytryny, dzika róża, malina, mocny kwas i bardzo odświeżający finisz.
  • Winnica Witaj Słońce Supernova Brut Nature (87/100): Brzoskwinie, ładna aromatyczność, skórka jabłek i mandarynki. Duża dojrzałość owocu, kremowa struktury i cytrynowy finisz.
  • Winnica Trzy Siostry Nocna Mgła 2025 (87/100): Wino zrobione metodą charmat, energetyczne, wyraźnie grejpfrutowe i jabłkowe, z kwasowością idealnie pasującą do ostatnich promieni letniego słońca.
  • Winnica Trzy Siostry Nocny Szept 2025 (87/100): Dojrzewający w beczce (z polskiego dębu!) chardonnay. Przy wysokiej kwasowości użycie beczki przyjemnie zaokrągliło wino, a jednocześnie dymne nuty nie przesłoniły jabłkowej owocowości.

To była moim zdaniem najjaśniejsza gwiazda tego wydarzenia! Winnica Esencja to stosunkowo młody, ale już teraz bardzo obiecujący projekt stworzony przez Dagmarę i Michała Janiszewskich w okolicach Rzeczycy niedaleko Tomaszowa Mazowieckiego. Wina z 2025 roku to pierwszy wypuszczony przez nich rocznik. To też projekt, w którym mam wrażenie wszystko jest dobrze przemyślane.

Małżeństwo gospodaruje na 2,5 ha, na których nasadzenia miały miejsce w 2021-2022 roku. Inspirowani winami z Austrii (wiecie jak kocham wina z tego kraju, nic więc dziwnego, że szybko znalazłem z Dagmarą i Michałem nić porozumienia), stamtąd właśnie sprowadzili sadzonki. Zresztą czystość owocu i dobre poprowadzenie smaku win również wywołują skojarzania z butelkami znad Dunaju. Bardzo przemyślana jest też oprawa wizualna: etykiety zdobi graficzna linia odwzorowująca bieg Pilicy, która po ustawieniu butelek obok siebie tworzy wijącą się rzekę.

Producent w swoich winach stawia zarówno na vitis viniferę, w tym na takie wciąż mało rozpowszechnione w Polsce odmiany jak müller-thurgau czy pinot gris jak i odmiany hybrydowe, solarisa, johannitera czy regenta.

  • Winnica Esencja Parcelove 2025 (87/100): Miks białych odmian: johannitera, müller-thurgau i souvignier gris, w zamyśle ma być polską odpowiedzią na austriackie gemischter satze. Ładne, czyste w aromacie z miksem jabłek i kwiatów. Usta przyjemne, dobry balans cukru resztkowego (5 g) z podobną kwasowością. Łapiemy w ustach kwiaty, brzoskwinie, gruszki i oczyszczający finisz.
  • Winnica Esencja Pinot Gris 2025 (88/100): Aromaty kwiatów, gruszki i jabłka. W ustach dobre ciało, koncentracja i świeżość. Z jednej strony przystępne, z drugiej – strukturalne, z długim finiszem.
  • Winnica Esencja Solaris 2025 (87/100): Nos dojrzałej gruszki i brzoskwini. Na podniebieniu dość pełne, z akcentem kwiatowym i dobrą kwasowością. Wyważone, bez przerysowania (co polskim solarisom nieczęsto się zdarza).
  • Winnica Esencja Zweigelt 2025 (88/100): Zrobiony na różowo, z czystym, malinowo-truskawkowy profilem. Choć Michał trochę narzekał na niski alkohol (11,5%), to mi taka leciutka, pełna kwasowości wersja jak najbardziej się podoba.
  • Winnica Esencja Regent 2025 (85/100): Tutaj też Michał zastrzegł, że przy regencie wymagana jest jeszcze praca w kolejnych rocznikach. Zapach jest ładny, bez grama nut warzywnych, ze świeżą wiśnią i nutą ziemistą. Niestety w ustach brakuje trochę materii, wino jest krótkie i mało skoncentrowane.

Winnica jest pomysłem Roberta Redzynia, który w 2020 roku w okolicach Pabianic postanowił nasadzić pierwsze winne krzewy. Dzisiaj ten 3-hektarowy projekt prowadzi razem z żoną i dziećmi. Obok dobrze znanych w kraju odmian jak muscaris, riesling, hibernal czy cabernet cortis intryguje również udział takich szczepów jak kojarzona z Morawami palava czy dunaj (którego próbowałem kiedyś w wydaniu ze Słowacji).

Podobnie jak w przypadku Winnicy Esencja, także tutaj widać profesjonalizm zarówno w projektach etykiet, podejściu do enoturystyki (już teraz dostępne jest klimatyczne miejsce do degustacji, a w planach jest budowa miejsc noclegowych), ale i jakości samych win.

  • Winnica Rydzowa Rydzowa Cuvée MS 2025 (87/100): Pod nazwą kryje się miks muscarisa i solarisa. Aromatyczny, rozłożysty nos. W ustach dobra kwasowość, dużo energii i korzenno-przyprawowe akcenty.
  • Winnica Rydzowa Riesling 2024 (86/100): Nuty jabłka, gruszki z podbudową słodyczy od brzoskwiń. Czysty i przyjemny w odbiorze, choć brakuje mu nieco lepszej materii.
  • Winnica Rydzowa Dark Rose 2025 (88/100): Ciemny róż, niemalże claret (za sprawą 24-godzinnej maceracji caberneta mortis na skórkach). Nuty kwiatowe, wiśnia i dojrzała malina. Duża soczystość, żywa kwasowość i długi, świeży finisz. Lubię takie mocniejsze róże.
  • Winnica Rydzowa Cuvée no. 2 2025 (86/100): Miks caberneta cortis i dunaja, winifikowany z dębowym chipsami. Sporo tutaj nut dymnych, wędzonki i ziemistości, które trochę przesłaniają śliwkowo-wiśniowy owoc. To miał być eksperyment i mam nadzieję, że jednak w przyszłości czerwienie producenta pójdą w lżejszą stronę.

Jan (czy poprawniej Jean Thierry) Smolis to człowiek-instytucja, którego polskim winomanom przedstawiać nie trzeba – to kiedyś pionier, a dziś już ikona jeśli chodzi o wina musujące. Jest to zresztą producent z powiatu brzezińskiego, słusznie przedstawiany jako miejscowe srebro i ważny element lokalnego marketingu. Skupia się on tylko na bąbelkach, a portfolio obejmuje cztery etykiety, w których mieszają się hybrydowe owoce seyval blanc i chardonnay.

  • Smolis Brut Nature (90/100): Duża soczystość, świeżość i wyrazista cytrynowa nuta. Wino świetnie zbudowane, eleganckie, z bardzo długim, wytrawny, słonym finiszem. Rasowy musiak.
  • Smolis Brut (88/100): Nuty brzoskwiń oraz moreli sprawnie przełamują bardziej kwaskowe tony jabłek i cytryn. W ustach harmonijne, ze złożonym, dymnym finiszem.
  • Smolis Rose (87/100): Za kolor odpowiada niewielki dodatek szczepu meunier. Mamy tu aromaty dojrzałych wiśni, malin i truskawek. W ustach zbalansowana słodycz (choć technicznie powyżej 12 g cukru), kremowa tekstura i długi, całkiem świeży finisz. To róż, który spodoba się osobom lubiącym trochę słodsze wersje musiaków.
  • Smolis Extra Sec (85/100): Profil oparty na słodszych nutach brzoskwiniowych z wyraźnym akcentem hybrydowym (ta pewna zieloność, ale i oranżadowość wina). Kwasowość jest dalej obecna, ale jednak dla mnie tego cukru jest za dużo.

Już rozmawiając z organizatorami podczas samego festiwalu słyszałem, że w planach jest organizacja imprezy w przyszłym roku. Będę chciał pojawić się tam po raz kolejny, bo polskie wina z województwa łódzkiego zrobiły na mnie bardzo pozytywne wrażenie.