Warszawski Festiwal Polskiego Wina – nowe twarze i starzy znajomi
Warszawski Festiwal Polskiego Wina to impreza, która na dobrze zagościła w winiarskim kalendarzu stolicy. Paweł Dębała, spiritus movens tego wydarzenia ma zresztą taki rozmach, że w ciągu roku organizuje kilka edycji tego wydarzenia. W listopadzie miała miejsca ta ostatnia, piąta już, w której wziąłem udział.
Tym razem postawiłem sobie za cel spróbowanie win od kilku producentów, których wcześniej nie znałem. Ale jak to zawsze bywa podczas takich festiwali, nie mogłem nie podejść również do kilku znanych winiarzy i zobaczyć, co tam ciekawego u nich słychać.
W festiwalu wziąłem udział na zaproszenie organizatora.
Nowe twarze
Winnica Widokowa
Nazwa nie kłamie. Rzeczywiście ta podkarpacka winnica zlokalizowana nieopodal Komborni może się poszczycić jednym z najpiękniejszy widoków spośród polskich producentów. Nawet fotki ze strony producenta (świetnie zresztą zrobionej – a nie jest to wcale reguła wśród naszych winiarzy) czy profilu na FB robią wrażenie. Sam projekt powstał w 2013 roku, kiedy miały miejsce pierwsze nasadzenia, a dzisiaj właściciele mają 4 ha winnic. Jak to często na Podkarpaciu bywa dominują hybrydy. Winiarze sami też przyznają, że z uwagi na popularność enoturystyczną i niezmienne w tym zakresie gusta Polaków zwykle zostawiają w winach więcej cukru resztkowego.


Najciekawszym ze spróbowanych win była pomarańczka, czyli Widokowa O! 2024 (88/100). Jest to kupaż owoców solarisa i muscarisa, które na skórkach spędziły 3 miesiące, a następie wino dojrzewało w używanej beczce. Ma bardzo ładny zapach, obfitujący w nuty kwiatów ale też orientalnych przypraw, pigwy i mirabelki. Na podniebieniu jak na taką długą macerację jest przyjemnie owocowe i soczyste. Mamy znów pigwę i słodkie gruszki, a w finiszu bergamotkowe taniny od herbaty earl grey.
Widokowa Cuveé 2024 (86/100) to mieszkanka seyvala blanc i jutrzenki, z cukrem resztkowym na poziomie ok. 15 g. Słodycz jest wyczuwalna, ale utrzymana w ryzach przez ładny owoc (gruszki, brzoskwinie, morele). Zaskoczyła mnie też niezła kwasowość, którą czujemy zwłaszcza w długiej końcówce. Dwa razy więcej cukru mamy za to w Widokowa Sugri 2024 (87/100), ale odmiana tu użyta czyli souvignier gris dobrze sobie radzi nawet w takich słodszych winach. Choć czujemy wyraźnie słodkie jabłka, gruszki, morele i nawet trochę miodu, to kwasowość jest solidna i dobrze ożywia wino. Spróbowałbym tego souvigniera do indyjskiej kuchni.
Winnica Pod Prąd
Nina i Patryk to para, której nie sposób nie polubić. Nina pochodzi z Chorwacji i do Polski trafiła początkowo w ramach Erasmusa, ale gdy poznała Patryka, to połączyła ich nie tylko miłość, ale też pasja do wina. Stąd zrodził się pomysł na stworzenie winnicy kilka kilometrów na północ od Nakła nad Notecią, a więc w regionie mało kojarzącym się z polskim winiarstwem. Aby było jeszcze ciekawiej, to para postanowiła produkować wina w naturalny sposób. Uwielbiam takich pasjonatów.


Niesamowite są również etykiety ich win, nawiązujące do japońskich tatuaży i dalekowschodniej legendy o karpiu koi, który wytrwale płynął w górę rzeki, by w nagrodę zostać przeistoczonym w smoka. Jak na swojej stronie internetowej piszą właściciele: Podobnie jak karp koi płyniemy pod prąd, żeby osiągać cele i spełniać marzenia.
Świetny jest ich Pod Prąd Pet-Nat Rose 2023 (88/100), w którym znajdziemy mieszankę regenta i caberneta cortis. Maceracja owoców była krótka (ok. 6h), a po dwóch tygodniach wino trafiło do butelek, gdzie kończyło fermentację, która zatrzymała się na 16 g cukru. Po mrozach na początku 2024 roku usunięto z butelek osad. Ten cukier resztkowy nadał winu przyjemniej kremowości i lekko śmietanowego ciała. Ale obok tego mamy też mocny, malinowo-czereśniowy owoc. Milusi i bardzo apetyczny musiak.
Technicznie najlepiej prezentował się Pod Prąd Solaris/Muscaris Pomarańczowe 2023 (89/100). Maceracja owoców solarisa trwała 3 dni, ale za to muscaris ze skórkami spędził cały tydzień. Wino jest aromatyczne, kwiatowe, z dodatkiem nut herbacianych i lekko acetonowych. W ustach mamy sporo sojowego umami, do tego wyraźną kwasowość, dobre ciało i herbaciane garbniki. Dużo się tutaj dzieje i warto się nad tą butelkę na chwilę zatrzymać. To samo wino w wersji o rok młodszej potrzebuje jeszcze więcej czasu. W Pod Prąd Solaris/Muscaris Pomarańczowe 2024 (87/100) muscaris macerowany był dłużej (2 tygodnie), co przekłada się na większą owocowość wina. Mamy tutaj pigwy, gruszki, mirabelki, ale też ponownie herbatę, a nawet trochę kremowości oraz przypraw. Całość sprawia krągłe wrażenie, zachowując jednak dobrą kwasowość.
W Pod Prąd Solaris/Muscaris Półsłodkie 2023 (86/100) w związku z brakiem siarkowania pojawiła się niezamierzona, delikatna wtórna fermentacja. Dała ona winu perlistości, która w sumie świetnie je ożywia. Czuć sporo słodyczy, ale harcujące w ustach drobne bąbelki sprawiają, że ten morelowo-gruszkowy owoc nabiera większej energii.
Winnica Jassa
To kolejny projekt, który warto mieć na oku. Jakiś czas temu miałem okazję spróbować ich pierwszego, debiutanckiego rocznika i już w tych winach czuć było zacięcie winiarskie i charakter. Ten zmierza zaś w kierunku odmianowych win o wysokiej kwasowości, z przeznaczaniem w znacznej mierze na wina bazowe pod produkcję musiaków (właściciele szkolili się zresztą w Anglii, obecnie jednym z ciekawszych miejsc jeśli chodzi o rozwijający się segment produkcji win musujących powstających klasyczną, szampańską metodą). Winnica, obecnie zajmująca 6 ha, ale z potencjałem na dalsze nasadzenia, zlokalizowana jest na morenowych wzniesieniach Puszczy Bukowej pod Szczecinem, na gliniasto-marglowej glebie.


Z win musujących bardzo dobre wrażenie zrobił Jassa Jupiter Muss Extra Brut (89/100), czyli miks 70% winifikowanego na biało pinot noir i 30% chardonnay. Całość dojrzewała na osadzie 12 miesięcy. Pachnie wyraźnie cytrynami i limonkami, z akcentem drożdżowego chleba. W ustach znów wyraziście kwasowe, strzeliste, dość surowe. To przykład, jak ja nazywam takie wina, ostrygowego musiaka, o morskim, słonym charakterze. Bardziej przyjazny dla niewprawionych podniebień jest Jassa Pinot Noir Legacy Muss Brut (87/100). Tutaj cukier resztkowy jest na poziomie 8 g, dając wino o malinowo-truskawkowym owocu, zaokrąglone, lekko śmietankowe, ale wciąż żywe i soczyste.
Zaskoczył mnie bardzo Jassa Kapishon Pét Nat 2023(88/100). Wino powstaje z odmiany pinot noir i smakuje zaskakująco, bo liśćmi czarnej porzeczki. Do tego mamy trochę truskawek oraz wyraźne akcenty pieprzne. Idealne wino na wiosenne, leniwe, tarasowe popołudnie.
Jassa Chardonnay 2023 (88/100) to wino, które dojrzewało przez 6 miesięcy w beczce. Ma chłodny, jabłkowo-cytrynowy zapach, a w ustach dominuje dymno-maślana beczka, dająca też kremowe ciało. Najlepsze pokaże za rok czy dwa, gdy ta dębina jeszcze lepiej zintegruje się z ciałem. Bardzo dobrze prezentował się Jassa Sauvignon Blanc 2024 (88/100), z żywym, nawet lekko oranżadowym nosem, solidną kwasowością i cytrusowym owocem. Nie jest to wino tak aromatyczne jak bywają savignony z Nowego Świata, ale ma dobrą energię i soczystość.
Starzy znajomi
Odnoszę wrażenie, że Michał Pajdosz z Winnicy Jakubów w ostatnich latach podchodzi do winifikacji coraz bardziej świadomie, ale na szczęście nie stracił on również tej nuty szaleństwa z której zawsze słynął. Bardzo smakował mi jego jeszcze niezabutelkowany Jakubów Chardonnay 2024 (91/100). Wino fermentowało i dojrzewa w 350-litrowej beczce na osadzie i ma świetne, kremowo-maślane ciało, wysoką kwasowość i przyprawowy finisz. Chardonnay w burgundzkim stylu co się zowie. Za to Jakubów Riesling 2021 (88/100) został zabutelkowany już 18 miesięcy temu i pokazuje pierwsze oznaki ewolucji, nuty woskowe, dojrzałą brzoskwinię czy nawet trochę moreli. Piękną esencję odmiany znajdziecie w Jakubów Zweigelt 2023 (89/100). Wino dojrzewało przez 6 miesięcy w starych, francuskich beczkach, które do malinowo-wiśniowej, głębokiej owocowości dodały dosłownie szczyptę wanilii i pieprzności.


Z innych nowinek od starych znajomych zaciekawił mnie pinot gris Skarpa Dobrska Daphne 2021 (89/100). Sylwia i Leopold długo zwlekali z jego wypuszczeniem na rynek, ale ta cierpliwość się opłaciła. Wino przypominało mi alzackie wersje szczepu, dość krągłe, wyraźnie przyprawowe i różane, ale też z odpowiednią kwasowością, która stanowi kręgosłup tej pozycji. Zawsze lubiłem też ich rieslinga i tym razem mogłem wrócić do Skarpa Dobrska Aquilegia 2022 (90/100) po niemal dwóch latach od spróbowania go pierwszy raz. Bardzo ładnie się przez ten czas rozwinął. Pojawiły się akcenty maślane i woskowe, do tego morele, brzoskwinie, piękną budowa i dużą elegancja. Piękny jest balans między pojawiającą się lekko miodową już słodyczą, a wciąż wysoką kwasowością.
Lubska winnica St. Vincent miała bardzo trudny 2024 rok, gdyż przymrozki zniszczyły niemal całe uprawy. Dlatego w tym roczniku posiłkowali się oni między innymi zakupem owocem od zaprzyjaźnionych, zagranicznych producentów – tak butelkowane wina trafiły na rynek pod marką „Aint Vincent„. Dlatego prezentujący ich wina Michał Popiołek tym razem pokazywał głównie pozycje ze starszych roczników. Bardzo dobrze zrobiony był dojrzewający w używanej beczce St. Vincent Chardonnay/Auxerrois 2023 (88/100). Jest to wino o przyjemnie zaokrąglonym ciele, ale też cytrynowym owocu i lekko słonawym, mineralnym finiszu. W dość podobnym, krągłym i kremowym stylu jest St. Vincent Pinot Gris 2023 (88/100). Tu dojrzewanie miało miejsce częściowo w stali, a częściowo w beczkach i partie te zamieniano dodatkowo ze sobą. Wino ma spory ciężary, jabłkowo-gruszkowy owoc i długi finisz zmierzający w stronę przypraw i pieprzu. W beczce dojrzewał też St. Vincent Gewurztraminer 2023 (90/100) i ten sposób winifikacji dał arcyciekawe wino. Bo choć zapach jest dość typowy (kwiaty, morele, liczi), to na podniebieniu wino jest całkowicie wytrawne, lekko maślane i ma świetną kwasowość. Czuję w nim dalekie echa Alto Adige, choć przecież lubuskie to zupełnie inny klimat i terroir. W St. Vincent od kilku lat tworzą świetne pinoty i również St. Vincent Pinot Noir 2023 (91/100) to absolutna polska czołówka. Mieszają się w nim nuty soczystych wiśni, truskawek i malin. Owoc jest pięknie słoneczny, apetyczny, a do niego dopasowują się delikatne taniny i soczysta kwasowość. Bardzo eleganckie wino.


Jeśli ten artykuł rozbudził Wam smak na spróbowanie polskich win, mam dla Was dobrą wiadomość. Kolejna edycja Warszawskiego Festiwalu Polskiego Wina szykowana jest już na marzec i po raz pierwszy będzie to impreza dwudniowa. Rezerwujcie w swoich kalendarzach 14-15 marca 2026.